Posty

Wyświetlanie postów z grudzień, 2025

Powody do pesymizmu

Kończy się dziś rok 2025. Dla świata zdecydowanie dobry on nie był. Trwało ludobójstwo w Gazie, nasilała się faszystowska przemoc na Zachodnim Brzegu Jordanu, Izrael atakował kraje ościenne i o mało nie wywołał wojny z Iranem. Nie ustała wojna rosyjsko-ukraińska. Doszło do rzezi w Sudanie, Etiopii i wielu innych miejscach świata. Kryzys ekonomiczny zataczał coraz szersze kręgi. Hydra skrajnej prawicy podnosiła w licznych państwach swój obmierzły łeb; w Polsce, dla przykładu, wybory prezydenckie wygrał Nawrocki Karol. Katastrofa klimatyczna postępowała. A to tylko niektóre przykłady nieszczęść. Jak będzie z rokiem 2026? Ano, sytuacja nie wygląda zbyt optymistycznie. Trwające kryzysy prawdopodobnie będą postępowały. Zachodni kapitalizm słabnie, co widać gołym okiem; z jednej strony to dobrze, im bowiem szybciej paskudny ów system upadnie, tym lepiej, z drugiej wszelako na kryzysie cierpi proletariat, kapitaliści bowiem nauczyli się na nim zarabiać. I lansują swoją polityczną odpowied...

Ikony blaski i cienie

Kilka dni temu w wieku lat dziewięćdziesięciu jeden zmarła Brigitte Bardot, aktorka, modelka i piosenkarka. Jedna z ikon francuskiego kina – i nie tylko, bowiem odkąd w 1973 roku zakończyła karierę artystyczną, poświęciła się aktywizmowi prozwierzęcemu. A na forach w internecie po jej zgonie działalność pani Bardot wywołała spory. Nic w tym dziwnego. Z jednej bowiem strony nie da się zaprzeczyć, że jako aktywistka robiła dla zwierząt naprawdę wiele. Nagłaśniała takie tematy, jak: polowania dla rozrywki (moim zdaniem, powinny zostać zakazane), handel futrami (na szczęście, świat powoli od tego odchodzi), eksperymenty laboratoryjne (leki czy kosmetyki znacznie lepiej jest testować na skrajnych prawicowcach… ale to Brigitte by się nie spodobało, o czym za chwilę), ubój rytualny (występuje m.in. w judaizmie i islamie), wykorzystywanie zwierząt w cyrkach (również coraz rzadsze, na szczęście) i wiele innych. Prowadziła własną fundację oraz schronisko, wspierała różne akcje na rzecz istot ...

Świąteczny mord imperialistyczny

Minęły nam święta, nadchodzą kolejne. Nie dla wszystkich było one jednak szczęśliwe. Oto 25 grudnia, kiedy wielu z nas siedziało przy świątecznych stołach, bądź uskuteczniało inne formy świętowania, USA zbombardowały Nigerię. Konkretnie, były to ataki rakietowe i dronowe na stany Sokoto oraz Zamfara. Oficjalnie miały one na celu ochronę chrześcijan przed islamskimi, a raczej islamistycznymi fanatykami z organizacji Boko Haram (którzy rzeczywiście są niebezpieczni). W praktyce jednak pociski spadły na tereny, gdzie Boko Haram… nie ma. Bastion tejże organizacji działa kilkaset kilometrów od zbombardowanego terenu. Fikcją jest także ochrona chrześcijan, ci bowiem w ostrzelanych przez USA stanach od wieków nie mieszkają. Innymi słowy, w bombardowaniu zginęli zupełnie niewinni ludzie z wiosek, które z żadnymi bojownikami, terrorystami ani niczym podobnym nic wspólnego nie miały. Ot, zwykli rolnicy, kobiety i dzieci. Ale byli to muzułmanie, a w oczach zachodniej, kapitalistycznej propagan...

Wesołych Szczodrych Godów

Dziś Wigilia świąt mylnie zwanych Bożym Narodzeniem, po raz pierwszy w dziejach ustawowo wolna od pracy, a to dzięki sejmowej Lewicy; pisałem o tym niedawno. Boże Narodzenie to chrześcijańska wersja rzymskich świąt przesilenia zimowego (Solstycjów), pierwotnie świętowanych 25 grudnia. Kiedy chrześcijaństwo zostało zalegalizowane, a następnie stało się państwową religią Imperium Romanum, po prostu przejęło te obchody, jako rocznicę narodzin Jezusa Chrystusa. Który nie był Bogiem, lecz człowiekiem (muzułmanie uznają go za proroka, który był przed Mahometem), i najprawdopodobniej nie urodził się w grudniu. Podobne święta obchodzone były i są w różnych kulturach. Przykładowo, Słowianie swoje świętowanie przesilenia zimowego – Szczodre Gody – rozpoczynali 21 grudnia i trwało ono z reguły przez około dwa tygodnie. Polskie zwyczaje wigilijne oraz bożonarodzeniowe pełnymi garściami czerpią właśnie ze słowiańskich tradycji. Na przykład kolęda pierwotnie była niezwiązana z chrześcijaństwem,...

Wolna Wigilia

W tym roku po raz pierwszy Wigilia świąt mylnie zwanych Bożym Narodzeniem (w ich trakcie obchodzi się wszak przyjście na świt Jezusa Chrystusa, który był człowiekiem, no i raczej nie urodził się w grudniu, sama zaś data świąt zaczerpnięta została z rzymskich obchodów przesilenia zimowego i zwycięstwa Słońca) będzie dniem ustawowo wolnym od pracy. Jest to zasługa parlamentarnej Lewicy, która rozwiązanie takie wywalczyła, mimo sprzeciwu najbardziej pro-kapitalistycznie (czytaj: pro-niewolniczo) nastawionych prawicowych polityków, takich jak Ryszard Petru. Wrogom praw pracowniczych, jak łatwo się pomylić, niepracujący 24 grudnia do gustu nie przypadał. Biorąc pod uwagę ogólną niechęć, panującą w polskim parlamencie, do dni wolnych od pracy i praw pracowniczych jako takich, aż dziw, że reforma ta przeszła. No, ale jest, i już pojutrze będziemy się nią cieszyli. Czy to dobre rozwiązanie? Cóż, jak sprawdzi się w praktyce, dopiero oczywiście zobaczymy, niemniej wydaje się jak najbardziej...

Nieudolne ministerstwo

W Polsce od lat działa sieć ośrodków wspierających ofiary przestępstw. Oferują one pomoc psychologiczną i prawną, bony na żywność czy leki, itd. Z ich usług skorzystały jak dotąd tysiące osób. Współfinansowane są ze środków z Funduszu Sprawiedliwości (tych, co to je Zero defraudował). Obecnie jego kasa jest pełna, ale… wspominane ośrodki w przyszłym roku mogą przestać działać. Oto bowiem Ministerstwo Sprawiedliwości, pod które Fundusz ów podlega, nie zdążyło rozstrzygnąć konkursu na nowy program wsparcia, w związku z czym nie może wypłacać środków od 1 stycznia 2026 roku. Niektóre ośrodki już zapowiadają zawieszenie działalności, podając, że bez pieniędzy od państwa nie będą w stanie jej prowadzić. Zawieszenie okazać się może trwałe, bowiem specjaliści tacy tak psychologowie, terapeuci czy prawnicy stracą pracę, co oznacza, że poszukają sobie nowej, a do zatrudnienia w ośrodkach wsparcia już nie wrócą. Kto na tym straci? Ano, zwykli ludzie, ci pokrzywdzeni przez przestępców. Ofiar...

Nowa wojna imperialistów

Wszystko wskazuje na to, że USA pod nieświatłym przewodnictwem Donalda Trumpa rozpętają już wkrótce nową wojnę. Tym razem z Wenezuelą. Groźby w kierunku tego państwa płyną z Waszyngtonu od dłuższego już czasu, w ostatnich dniach amerykańscy komandosi dokonali aktu piractwa morskiego, zajmując wenezuelski tankowiec, a ostatnio Stany Zjednoczone tworzyć zaczęły blokadę morską. Naiwnym sprzedawana jest bajeczka, że chodzi o obalenie jakoby niedemokratycznego „reżimu” prezydenta Maduro, który – śladem swojego poprzednika, Hugona Chaveza – mimo wywołanego przez USA kryzysu gospodarczego skutecznie (jak dotąd) opiera się amerykańskim wpływom politycznym i gospodarczym. Z drugiej strony, bajeczka owa wcale nie jest sprzedawana jakoś szczególnie intensywnie, Trump bowiem wprost wystosował żądania, aby Wenezuela ZWRÓCIŁA swoje złoża ropy i innych surowców USA. Wiadomo zatem, jaki jest cel szykowanej wojny. Trump jest znacznie bardziej szczery niż poprzedni lokatorzy Białego Domu, nie ukrywa z...

Propaganda antyislamska

Studenci to w większości naprawdę mądrzy ludzie, ale trafiają się wyjątki od tejże reguły. Takie, jak ten, którego zatrzymała ostatnio Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Dureń ów, studiujący na jednym z bardziej szacownych polskich uniwersytetów, szykował się do… przeprowadzenia zamachu bombowego i nie ukrywał czerpania inspiracji z Państwa Islamskiego, czyli organizacji terrorystycznej, stworzonej i dowodzonej albo przez fanatyków religijnych, albo zbrodniczych cyników, którzy w nijakiego Boga nie wierzą, za to faszerują fanatyzmem tudzież ekstremizmem innych i w ten sposób zdobywają władzę (która wersja jest bardziej prawdopodobna, oceńcie sami). W każdym razie, zdecydowana większość muzułmanów na świecie – a to parę miliardów ludzi przecież – od Państwa Islamskiego oraz innych organizacji terrorystycznych ostro się odcina, jak najbardziej słusznie. Nie wiem, na ile REALNIE niebezpieczny był ten zidiociały student, niemniej to dobrze, że ABW nie zignorowała potencjalnego zagroże...

Szał zakupów

Wielkimi krokami zbliżają się święta mylnie zwane Bożym Narodzeniem (tak naprawdę są to Solstycja lub słowiańskie Szczodre Gody). Już za tydzień pierwsza w historii – dzięki Lewicy, dodajmy – ustawowo wolna od pracy Wigilia. A tymczasem od dłuższego już czasu trwa (przynajmniej tak nam wmawiają kapitalistyczni propagandyści) świąteczny szał zakupów, o którym wspomniano nawet… w prognozie pogody w jednej z największych polskich stacji telewizyjnych. Bo wiadomo, skoro święta (każde), to trzeba kupować, kupować, kupować… Już to prezenty, już to żywność, której człowiek nie jest w stanie przejeść, już to nowe sprzęty AGD, już to elektronikę, a i nowy samochód by nie zaszkodził. Nieważne, czy sami wykazujemy zakupową chęć, czy też nie, reklamy bombardują nas na każdym kroku, wręcz wmuszając różne towary, sprzedawane po jakoby promocyjnych cenach. Natarczywi robią się też telemarketerzy. Cóż, nic dziwnego, skoro Boże Narodzenie (no dobra, zostańmy już przy tej nazwie) to chyba najbardz...

Refleksje po zamachu

Jedną z najgorętszych wiadomości ostatnich godzin jest oczywiście zamach w Sydney. Do świętujących na plaży Żydów zaczęło strzelać dwóch mężczyzn (podobno ojciec i syn). Zginęło kilkanaście osób, a ofiar byłoby prawdopodobnie znacznie więcej, gdyby nie pan Ahmed – mieszkający w Australii, a pochodzący z Syrii muzułmanin, który pracuje jako sklepikarz. Rozbroił on jednego z zamachowców i z tego, co czytałem, sam został ranny. W medialnych relacjach nie mogą się nadziwić, że muzułmanin ratował Żydów; tymczasem zadziałała tu prosta zasada: człowiek ratował innych ludzi, religia czy pochodzenie nic do tego nie miały. Sam, choć anim Arab, ani muzułmanin, przekonałem się, że wyznawcy islamu chętnie pomagają innowiercy, z reguły oczywiście w znacznie mniej drastycznych okolicznościach. Rzecz jasna, to, kto naprawdę stał za tą tragedią – mianowicie, czy sprawcy działali sami z siebie, czy otrzymali od kogoś zlecenie, czy też ktoś ich zainspirował – wyjaśni śledztwo. Zastanawia jednak reakcj...

Dwaj idioci i Unia Europejska

Elon Musk, kapitalistyczny pasożyt, jeden z najbogatszych ludzi na świecie, wkurzył się na Unię Europejską. Ta bowiem nałożyła na należącą do niego platformę X (dawny Twitter) 120 mln euro kary za naruszenie przepisów Ustawy o usługach cyfrowych (DLA). Jej funkcją jest dążenie do przejrzystości działań gigantów cyfrowych i zapobieganie rozprzestrzenianiu w internecie nielegalnych treści. Konkretnie, poszło o to, że X wprowadza w błąd, stosując „niebieski znaczek” do weryfikacji użytkowników, nie ma przejrzystego repozytorium reklam, a także nie udostępnia danych do badań w sposób zgodny z unijnymi regulacjami. Szkoda, że nie wzięto się za największych grzech tego portalu społecznościowego, czyli bycie skrajnie prawicowym ściekiem, gdzie treści jawnie neonazistowskie sąsiadują z carską propagandą. Tak czy owak, Musk nazwał tę karę „cenzurą”; w ślad za nim poszła administracja Trumpa. Zidiociały (przykładowo, chciał w najbliższym czasie kolonizować Marsa, mimo iż ludzkość nie ma jeszc...

Lewicy plan dla zdrowia

Polski system publicznej opieki zdrowotnej, jak wiemy, przeżywa kryzys. Nie od wczoraj, ma się rozumieć, ale w ostatnich miesiącach i tygodniach sytuacja mocno się pogorszyła. W budżecie Narodowego Funduszu Zdrowia jest potężny deficyt, przez co brakuje środków na działalność konkretnych placówek zdrowotnych, szpitale ograniczają przyjęcia i przekładają terapie; niedawno o tym pisałem. Zrobiło się tak poważnie, że politycy, w tym ci z koalicji rządzącej, pochylili się nad kwestią ową ponurą i zaczęli proponować rozwiązania. Niektóre – jak obniżenie składki zdrowotnej, o czym wspominałem w jednej z niedawnych notek – skrajnie durne i szkodliwe. Na szczęście, swój pomysł na ratowanie publicznej opieki zdrowotnej przedstawiła wczoraj Lewica. Na szczęście, bo jest on dobry i merytoryczny. Plan ów przewiduje przede wszystkim likwidację największego obciążenia dla systemu, czyli składki zdrowotnej. Jak wiemy – też często o tym piszę – składowy model finansowania jest drogi i niewydolny, ...

Jak zagłodzić bezdomnego

Władze Katowic zamierzają skończyć z czymś, co określają jako „turystyka bezdomności”. Ich zdaniem, osoby w kryzysie bezdomności zjeżdżają się z całego regionu do górnośląskiej stolicy, gdzie jedzą darmowe ciepłe posiłki, po czym wracają do siebie. Absurd, ale tak głosi propaganda. Od nowego roku ma być z tym koniec. Oto, aby w Katowicach otrzymać posiłek, trzeba będzie udać się do MOPS-u po odpowiednią decyzję administracyjną, przejść wywiad środowiskowy i najlepiej przedstawić… meldunek. Czaicie? Osoba bez dachu nad głową, żeby nie umrzeć z głodu i nie zamarznąć zimą, ma udowadniać, że mieszka w danym mieście, a nie gdzie indziej! Oczywiście konieczna jest też trzeźwość, w kapitalistycznej bowiem Polsce od ludzi, którzy znaleźli się z winy systemu na życiowym dnie, wymaga się zachowania o wiele bardziej wzorowego niż w przypadku całej reszty społeczeństwa, ze szczególnym uwzględnieniem zamożnej jego części, ta wszak pozwolić sobie może na wszystko. Pomysł władz Katowic jest chory ...

Przejęcie

Ojoj, oj! No to się porobiło! Netflix przejmuje Warner Bros., czyli globalny, acz oczywiście z USA rodem, koncern medialno-kulturowy, w skład którego wchodzą liczne wytwórnie filmowe, kanały telewizyjne z HBO na czele tudzież platformy streamingowe. Mówiąc krótko, powstanie iście gigantyczny ogólnoświatowy konglomerat medialny. Liczni komentatorzy grzmią, że będzie to oznaczało „dyktaturę Netflixa”… a nie wszyscy lubią tę platformę, bowiem produkowane na jej użytek filmy i seriale często zawierają treści postępowe, lewicowe i demokratyczne. Sam Netflix w mailach wysyłanych do swych użytkowników zapowiada, że na ten moment nie zmieni się nic, on i studia Warnera działały będą jak dotychczas, niezależnie od siebie, tyle, że stanowiły będą jedną grupę kapitałową. Zauważyć trzeba, iż takie przejęcia w kapitalizmie nie stanowią niczego dziwnego; są zupełnie naturalną cechą owego systemu i występują na różnych rynkach, nie tylko medialnym, rozrywkowym czy kulturowym. Świetnie widać to c...

Dobra tradycja żydowska

Notka poświęcona pamięci Marka Edelmana. Jednym z piękniejszych elementów polskiej (i nie tylko) historii politycznej była działalność Bundu – Powszechnego Żydowskiego Związku Robotniczego, czyli żydowskiej partii socjalistycznej, w latach 1897-1948, przy czym organizacyjne pozostałości wciąż jeszcze istnieją w USA, Wielkiej Brytanii, Kanadzie oraz Australii. Bund skupiał polskich, litewskich i rosyjskich żydowskich socjalistów. Dążył, w swych początkach, do obalenia caratu, zaprowadzenia socjalistycznego systemu społeczno-gospodarczego i przyznania pełnych praw Żydom. W II RP jego struktury, po zjednoczeniu się z galicyjskimi organizacjami żydowskich socjalistów, były bardzo silne, partia ta startowała w wyborach, podkreślając swój lewicowy, prospołeczny program (aczkolwiek odcinała się od komunistów). Niestety, jej kres położyła II wojna światowa i Holocaust; wielu bundowców zginęło, jakkolwiek to oni w znacznej mierze walczyli o przetrwanie polskich Żydów, stanowili też kadrę do...

Pogłębianie dziury

Nie tak znowu dawno pisałem, że publiczna opieka zdrowotna pogrąża się (po raz nie wiadomo który) w kryzysie. Kolejne szpitale zawieszają przyjmowanie pacjentów, ewentualnie przekładają terminy terapii. Powodem jest to, że zwyczajnie nie dostają pieniędzy z Narodowego Funduszu Zdrowia. W budżecie owej instytucji zieje ogromna dziura. Wygląda na to, że politycy zaczęli ów problem dostrzegać, znaczy, na poważnie, bo wcześniej padały głupie porady, aby pacjenci szukali wolnych miejsc w innych placówkach. Powoli zatem pochylają się nad zagadnieniem i proponują rozwiązania. Nie wiem jednak, czy śmiać się z tego powodu, czy płakać; najlepiej chyba złorzeczyć. Otóż, pan premier Tusk wyjechał z pomysłem, aby wprowadzić ulgi składkowe dla przedsiębiorców (pod tym mianem rozumieć należy nie ciułaczy z jednoosobowych firm, lecz wielkich kapitalistów, bo takim właśnie prawicowe władze służą). Czyli, mówiąc prościej, zmniejszyć składkę zdrowotną. Ta w Polsce dla małych graczy biznesowych lub o...

Dzień Górnika

Dziś Barbórka, czyli święto górników, gazowników, geologów i ogólnie pracowników sektora wydobywczego. Określenie tego dnia to zdrobnienie imienia (świętej w katolicyzmie) Barbary z Nikomedii, patronki ciężkiej pracy i dobrej śmierci. Bo też wszelkie zawody związane z pracą pod ziemią są bardzo niebezpieczne dla zdrowia i życia. Znaczne jest ryzyko wypadku, są kopalnie, gdzie grożą eksplozje metanu czy tąpnięcia, no i nie oszukujmy się – szkodliwość zdrowotna też jest wysoka. Nie każdy górnik dożywa emerytury, a ci, co dożywają, niekoniecznie cieszą się nią długo. Pylica, urazy kości i mięśni to ponure konsekwencje wykonywania takich zawodów, które swoje żniwo zebrać muszą. Stąd zresztą wysokie (acz nie tak, jak głoszą legendy szerzone przez wrogów proletariatu) zarobki oraz świadczenia emerytalne. Z okazji Barbórki odbywają się uroczystości religijne, akademie, pochody orkiestr górniczych, a także oczywiście spotkania towarzyskie i rodzinne. Dla osób pracujących w sektorze wydoby...

Alfons i zwierzęta

Lokator Pałacu Prezydenckiego, niejaki Nawrocki Karol, czyli Alfons, Batyrem zwany, pokazał wczoraj, jaki ma stosunek do życia. Podpisał bowiem ustawę zakazującą hodowli zwierząt futerkowych, ale zawetował tę, co zakazywała trzymania psów na łańcuchach. To pierwsze jest dobrą wiadomością. Polska zalicza się do trzech największych światowych producentów futer naturalnych… czyli przemysłowego mordowania zwierząt – w okrutny sposób, np. poprzez podłączenie ich do wysokiego napięcia – trzymanych przez całe życie w warunkach jako żywo przypominających obozy koncentracyjne. Kapitaliści robią na tym krwawym biznesie ogromne pieniądze. Jest to równie nieetyczne, co handel bronią, żywym towarem czy narkotykami. Innymi słowy, mamy tu jeden z najohydniejszych wykwitów nieludzkiego systemu kapitalistycznego. Ustawa podpisana przez Alfonsa, nie oszukujmy się, ma swoje wady. Pierwszą z nich jest okres przejściowy, który wynieść ma, o ile dobrze pamiętam, aż osiem lat. Innymi słowy, odejście od m...

Rozmowy pokojowe

Kilka dni temu na Florydzie odbywały się rozmowy na temat pokoju w Ukrainie. Brały w nich udział delegacje ukraińska i amerykańska. Nie były one – jak twierdza nieoficjalne źródła zbliżone do ukraińskich – łatwe, acz, zdaniem Amerykanów, „produktywne”. W każdym razie, wypracowano plan pokojowy dla Ukrainy, który amerykańska delegacja ma dziś przedstawić w Moskwie. Tymczasem prezydent Zełenski odbywał wizytę w Paryżu, również walcząc na arenie dyplomatycznej o pokój dla swojego kraju. Co będzie dalej, zobaczymy. Osobiście mam nadzieję na zakończenie tej przeklętej wojny. Giną w niej najbiedniejsi – zarówno Ukraińcy, jak i Rosjanie – często z ulicznych łapanek, którzy nie mają szans wymigać się od służby wojskowej, czyli, nie oszukujmy się, bycia mięsem armatnim. A wszystko w interesie cara Putina, globalnych koncernów zbrojeniowych oraz paliwowych (przypomnijcie sobie, jak szalały ceny paliw na stacjach w lutym 2022 roku, zaraz po rosyjskiej agresji – potrafiły zmieniać się dosłownie...