Posty

Wyświetlanie postów z 2026

Degeneracja miliarderów

Nie milkną echa po ujawnieniu przez amerykańskie organa ścigania (zgodnie z prawem) akt sprawy Jeffreya Epsteina – finansisty, handlarza ludźmi, przestępcy seksualnego i seryjnego gwałciciela. Urządzał on liczne orgie, na które zapraszał już to kapitalistów, już to hollywoodzkie gwiazdy, już to innych przedstawicieli pseudo-elit finansowych z USA i nie tylko. Działy się w ich trakcie straszne rzeczy, w tym gwałcenie dzieci, a pewna meksykańska modelka (dziwnym trafem zaginęła krótko potem) po ucieczce z jednej z takich „imprez” została nagrana, jak w przerażeniu krzyczała o… jedzeniu ludzi; miała na sobie podarta koszulkę z napisem sugerującym, że przeznaczono ją na jedno z dań (modelkę, nie koszulkę). Z tychże ujawnionych akt wynika, że w orgiach, podczas których dochodziło do czynów pedofilskich, brali udział światowej sławy miliarderzy oraz prawicowi politycy, w tym Donald Trump. Wygląda też na to, że Epstein, pracując dla izraelskiego wywiadu, zbierał na nich haki, aby nie przesz...

Zabójcze wychłodzenie

W Łodzi w ostatnich dniach zmarło z wychłodzenia cztery osoby. I nie, w tym konkretnym wypadku nie byli to ludzie w kryzysie bezdomności (którzy oczywiście każdej zimy zamarzają w Polsce na śmierć; jest to jedna z tragicznych, lecz w pełni naturalnych i logicznych konsekwencji istnienia nieludzkiego systemu kapitalistycznego), lecz lokatorzy mieszkań w starych kamienicach. Jak można się domyślać, zarówno owe budynki, jak i lokale są w fatalnym stanie technicznym, jedyną zaś możliwością ich ogrzania jest włączenie piecyka elektrycznego. To z kolei potencjalnie jest niebezpieczne (groźba pożaru), no i biorąc pod uwagę ceny energii elektrycznej – a mamy bodaj najdroższy prąd na świecie! – zabójcze dla portfela. Lokatorzy mieszkań w sypiących się budynkach nie są przecież krezusami, więc oszczędzają. I kończy się to fatalnie dla ich zdrowia, a czasami nawet życia. Tak, można mieć dach nad głową i zamarznąć na śmierć. I wcale nie musi to być lokal w jakiejś zrujnowanej budowli. Ceny og...

Zbrodnia zostawiona w spokoju

Zapewne pamiętamy – choć wiele osób bardzo chciałoby zapomnieć – że pięć lat temu o tej porze od pewnego już czasu panowała pandemia Covid-19. Jedni ludzie (w tym ja) ciężko chorowali, inni umierali (też straciłem bliską osobę), innym udawało się uniknąć zarażenia ub przechodzili chorobę bezobjawowo. PiS-owski nie-rząd, idąc śladem wielu innych, podejmował wyjątkowo nieskuteczne, a wręcz szkodliwe działania w kwestii walki z pandemią. O ile jeszcze liczbowe ograniczenia klientów w sklepach bądź urzędach, maseczki czy kwarantanny uznać należało za sensowne (mniej lub bardziej, ale w pewnym zakresie owszem), o tyle lockdown, bezsensowny zakaz wchodzenia do lasów i parków, zamykanie kin, teatrów czy innych instytucji kultury (ale kościoły były otwarte) i im podobne działania nie tylko nie pomagały w zatrzymaniu szerzenia się koronawirusa, ale jeszcze rozwojowi zarazy sprzyjały, poprzez chociażby niszczenie zdrowia u ludzi. Z kolei obostrzenia mocno waliły w gospodarkę, doprowadzając zw...

Powody solidarności

Generalnie uważam, że my, Polacy, powinniśmy solidaryzować się z Palestyńczykami. Są ku temu ważne powody. Otóż, Palestyńczycy żyją pod okupacją. Ich ziemie zajmowane były przez faszystowskich izraelskich kolonizatorów, począwszy od 1948 roku i obecnie są albo wcielone do Izraela, albo należą do Autonomii Palestyńskiej, która jest de facto jednym wielkim obozem koncentracyjnym (zwłaszcza Strefa Gazy), gdzie rdzenni mieszkańcy pozbawiani są praw, represjonowani i mordowani. My, Polacy, w naszych dziejach też zaznaliśmy wielu najazdów, kilku okupacji (ostatnią, najtragiczniejszą, była hitlerowska w latach 1939-45), zaborów i ogólnie pozbawienia wolności przez obce mocarstwa. Samo to jest powodem do solidaryzowania się z nacjami, które cierpią to obecnie, a do takowych należą właśnie Palestyńczycy. Ludność palestyńska, w szczególności ze Strefy Gazy, pada ofiarą ludobójstwa. Izrael chce całkowicie usunąć Palestyńczyków z ich ziem. Czyli wymordować, a jeśli ktokolwiek z nich przeży...

Dzieci cyfrowego świata

Na antenie jednej z rozgłośni radiowych podano dziś, że pokolenie Z niezbyt dobrze radzi sobie z pisaniem odręcznym. O ile z klawiatury fizycznej bądź dotykowej osoby przedstawicielskie tej generacji korzystają świetnie, o tyle około 40 proc. z nich niewyraźnie pisze przy pomocy długopisu, pióra i im podobnych przyborów. Mało tego, ludzie ci mają problem z przelewaniem myśli na papier; wielu spośród nich trudno jest sklecić sensowne zdanie, zwłaszcza wielokrotnie złożone – w sytuacji, gdy piszą odręcznie. Czy to prawda, nie wiem; powtarzam li tylko informacje zasłyszane w radio. W każdym razie, konkluzja jest taka, że nieradzenie sobie z pisaniem ręcznym negatywnie przekłada się na rozwój intelektualny. „Zetki” mają więc głupieć. Przypomnijmy, że chodzi o pokolenie urodzone w latach mniej więc 1995-2012, czyli o pierwszą generację wychowaną we w pełni scyfryzowanym świecie. Świat online jest dla tych ludzi całkowicie naturalnym środowiskiem, na równi ze światem realnym, obsługa now...

Zniszczony grób

W Strefie Gazy nieustannie trwa izraelskie ludobójstwo. Ostatnio faszystowski premier Binjamin Netanjahu zakazał działalności na tamtym okupowanym ternie organizacji Lekarze Bez Granic. Chodzi oczywiście o (dalsze) odcinanie mieszkających tam Palestyńczyków od pomocy medycznej; to kolejny element masowej zbrodni, zmierzającej do eksterminacji lokalnej ludności. Nie tylko jednak mordowani są tam ludzie, nie tylko budynki mieszkalne są bombardowane i burzone. Oto faszyści zrujnowali czterdzieści z sześćdziesięciu gazańskich cmentarzy; pozostałych dwadzieścia zapewne czeka w kolejce do dezintegracji. Ostatnim, jak dotąd, takim czynem było – ponowne, dodajmy – zrujnowanie cmentarza Al-Batsh. Skala destrukcji była naprawdę duża: faszyści zbezcześcili setki grobów, z których wydobyli ludzkie szczątki i wyrzucili je poza mogiły. Czemu służą takie akty barbarzyństwa? Ano, mają one swój jasno określony cel. Otóż, jak wiemy, izraelscy okupanci dążą do całkowitego zajęcia Strefy Gazy i usu...

Mendy zatrudnię

Media ekscytują się drogowym wykroczeniem ministra sprawiedliwości, Waldemara Żurka. Jak rzeczywiście jeździł, niech określą stosowne organa. Zdecydowanie lepiej jest skupić się na tym, że kilka dni temu zrobił on coś dobrego i, moim skromnym zdaniem, bardzo ważnego. Spotkał się oto z prawnikami broniącymi praw człowieka i członkiem rodziny jednej z ofiar granatowego terroru w sprawie śmierci ludzi, przeważnie młodych, podczas policyjnych interwencji. A w ostatnich latach trochę takich przypadków było; bodaj najsłynniejsza taka tragedia to zmordowanie Igora Stachowiaka. Spotkałem się nawet z informacją – nie wiem, na ile prawdziwą – że obecna policja zabiła w ten sposób więcej osób niż ZOMO podczas stanu wojennego. Tak czy owak, policja w takich przypadkach najczęściej mataczy, usiłując zamieść sprawy pod dywan i nie wyciągnąć konsekwencji wobec bandziorów w mundurach; mataczy również gestapo (prokuratura). Bardzo zatem dobrze, że minister sprawiedliwości i prokurator generalny w je...

Nigdy więcej dla nikogo

Dziś osiemdziesiąta pierwsza rocznica wyzwolenia hitlerowskiego obozu zagłady Auschwitz-Birkenau przez Armię Czerwoną; wówczas to okazało się, że wszystko, co polscy kurierzy przekazali Aliantom na temat Holocaustu, było prawdą. Rocznica tego wydarzenia obchodzona jest jako Międzynarodowy Dzień Pamięci o Ofiarach Holocaustu. Był on jedną z najbardziej przerażających i okrutnych zbrodni w historii ludzkości, ludobójstwem, które miało na celu unicestwić Żydów (przypominam, że w dalszej kolejności wymordowani mieli zostać Romowie i Słowianie, w tym Polacy). Wyrósł z pełnych nienawiści rojeń szalonego austriackiego malarza, które w pewnym momencie powieliły niemieckie elity polityczne, oczywiście w interesie kapitalistów. A potem zaprogramowany został w mózgach znacznej części licznych europejskich społeczeństw – nie tylko niemieckiego i austriackiego, ale też tych przez III Rzeszę okupowanych i sojuszniczych, np. węgierskiego. I, jak stwierdził przed kilku laty Marian Turski, „Auschwit...

Stracone pokolenie Y

Pokolenie Y, czyli millenialsi, to ludzie urodzeni w latach 1980-1996 (inne definicje wskazują na 1994 r.). Czyli ci, którzy pełnoletniość osiągnęli w okolicach przełomu tysiącleci – albo kilka lat przed, albo kilka lat po nim, stąd kolokwialne określenie tejże generacji. Która została bodaj najbardziej poszkodowana przez dziki kapitalizm. W krajach zachodnich – nie wszystkich, ale wielu – millenialsi doświadczyli odwrotu, często całkowitego (USA, Wielka Brytania) od modelu państwa opiekuńczego na rzecz skrajnie wolnorynkowego systemu społeczno-ekonomicznego, czyli po prostu dzikiego kapitalizmu, który doprowadza ludzi do nędzy, a polityka społeczna jest zredukowana niemal do zera. Z kolei na Wschodzie pokolenie owo żyło w jeszcze dzikszym kapitalizmie, jaki zapanował po rozpadzie ZSRR i technokracji biurokratycznej, mylnie nazywanej socjalizmem (acz miała pewne jego elementy i ogólnie była systemem lepszym niż kapitalizm). W innych częściach świata doświadczali oni neokolonialnej e...

WOŚP blaski i cienie

Zbliża się kolejny finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Czyli jednej z największych w Polsce, a może i Europie akcji charytatywnych, organizowanej przez Jerzego Owsiaka. Angażują się w nią politycy różnych opcji (w zasadzie wszystkich poza PiS-em i pozostałymi nazistami), samorządy, gwiazdy mediów, sportowcy, ludzie kultury… oraz miliony zwykłych osób obywatelskich. Nie trzeba bowiem wielkich pieniędzy, aby stać się donatorem; do puszki WOŚP wrzucić można nawet kilka groszy i to już się liczy. Podczas tegorocznego, trzydziestego czwartego finału środki zbierane będą na wsparcie diagnostyki i leczenia chorób przewodu pokarmowego u najmłodszych pacjentów. Cel szczytny. Jak co roku, akcja ta wzbudza najczęściej dwie skrajne reakcje. Jedną jest hurraoptymizm i gloryfikowanie WOŚP-u pod niebiosa. Drugą – wylewanie pomyj (niemające nic wspólnego z merytoryczną krytyką) przez skrajną prawicą i Kościół katolicki, a w każdym razie część hierarchów i duchownych. Obie, zwłaszcza druga...

Zbrodnia nieustająca

Tragedia Strefy Gazy i całej okupowanej przez izraelskich faszystów Palestyny trwa. Ostrzały i bombardowania Gazy – a raczej tego, co z niej zostało – powtarzają się ciągle. Średnio mordowane jest tam jedno dziecko dziennie, o wiele zaś więcej ich umiera z wyziębienia i chorób, że o głodzie nie wspomnę. Tak, dzieci w tamtym miejscu żywcem zamarzają; trwa zimna, która na Bliskim Wschodzie również daje się we znaki. Jak już nieraz piałem, Izrael zabija Palestyńczyków nie tylko kulami czy bombami, ale też głodem. Od wielu miesięcy odcina pomoc, w tym żywnościową, dla Strefy Gazy. To, co zrobiono z Sumud Flotilla, było jedynie najjaskrawszym przykładem zbrodniczych owych działań. Faszystowski okupant nader intensywnie walczy bowiem ze wszystkimi, którzy usiłują pomagać Palestyńczykom. Dosłownie wczoraj w okupowanej Jerozolimie zniszczono budynek UNRWA, czyli Agencji Narodów Zjednoczonych dla Pomocy Uchodźcom Palestyńskim na Bliskim Wschodzie. Organizacja ta była na izraelskim celownik...

Pomarańczowe szaleństwo

Donald Trump, lokator Białego Domu, czyli prezydent imperium zła, wymyślił nową instytucję. Nosić ma ona nazwę Rada Pokoju, a jej celem ma być zarządzanie Strefą Gazy (oczywiście ku zadowoleniu izraelskich faszystów), choć zadania mogą wykroczyć poza ten obszar i dotknąć innych światowych kwestii. Zaproszonych zostało ponad sześćdziesięciu przywódców, w tym: car (formalnie prezydent) Rosji Władimir Putin, premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer, dyktator Węgier Viktor Orban czy polski Alfons (serio!). Stałe członkostwo w owej Radzie Pokoju kosztować ma dane państwo miliard dolarów rocznie. Na razie nie wiadomo, czy Nawrocki przyjmie zaproszenie (zapłaciłby za to z naszych kieszeni, oczywiście); przeszkadza mu towarzystwo Putina. W każdym razie fakt, iż został zaproszony, świadczy o tym, że Trump uważa, nie bez racji, Polskę za swoją marionetkę, nieformalną kolonię USA. Którą (k)raj nad Wisłą rzeczywiście jest od 1989 roku. Rzecz jasna Rada Pokoju ma być pasem transmisyjnym interesó...

Kapitalistyczne mordownie zwierząt

W miniony weekend społeczeństwem polskim – a w zasadzie bardziej świadomą i wrażliwą jego częścią – wstrząsnęła afera schroniska dla zwierząt w Bytomiu. Popularna piosenkarka ujawniła, zebrawszy dowody, że panować tam miały naprawdę fatalne warunki, takie, że określenie „obóz koncentracyjny” samo ciśnie się na usta. Oczywiście był to (jest) obóz skomercjalizowany, schronisko jako takie służyło nie pomaganiu psom czy kotom, ale dojeniu pieniędzy. Jak na razie odwołano dyrektorkę, władze miasta zapowiedziały kontrole; zobaczymy, co będzie dalej, acz spodziewam się, iż prominenci zaczekają, aż sprawa ucichnie i nie zrobią nic. Schronisko w Bytomiu nie jest, zaznaczyć trzeba, jedyną taką mordownią w Polsce, gdzie cierpienia i śmierć zwierząt się komercjalizuje pod pozorem niesienia im pomocy. W licznych tego typu placówkach warunki są fatalne, od zwierzaki nikt nie dba, w przeciwieństwie do liczenia pieniędzy już to ze środków publicznych, już to płynących od darczyńców. Rzecz jasna...

Media społecznościowe i dzieci

Australia wprowadziła zakaz korzystania z mediów społecznościowych dla dzieci (i młodzieży) poniżej szesnastego roku życia. A w Polsce do kopiowania tego rozwiązania zapaliła się Koalicja Obywatelska. Projekt ustawy w ciągu najbliższych kilku tygodni przygotować mają obecna ministra edukacji Barbara Nowacka i były minister ciemnoty (z pierwszych PiS-owskich nie-rządów, choć sam stał na czele nieistniejącej już Ligi Polskich Rodzin), neonazista Roman Giertych (teraz poseł KO, co źle, bardzo źle świadczy o owej formacji). Niewątpliwie w mediach społecznościowych na osoby nieletnie czyha wiele zagrożeń. Pedofile zastawiają pułapki na młodocianych użytkowników, kwitnie cyberprzemoc (również szkolna mowa nienawiści), pojawiają się wyzwania zagrażające zdrowiu i życiu, natknąć się można na pornografię, występuje groźba uzależnienia (jeden z poważniejszych problemów społecznych naszych czasów), zdrowie psychiczne narażone jest na negatywne bodźce… a to tylko pierwsze z brzegu przykłady. Au...

Naziści i płaca minimalna

Neonazistowscy posłowie z partii Grzegorza Brauna (jak na razie, z tego, co się orientuję, ma zakaz wstępu do Sejmu, i bardzo dobrze!) mają nowy pomysł. A w zasadzie odgrzali stary kapitalistyczny kotlet. Chcieliby mianowicie zniesienia płacy minimalnej, czego ideolodzy nieludzkiego systemu społeczno-ekonomicznego domagają się od dawna. Wysokość tejże regulowana jest ustawowo. Od 1 stycznia 2026 roku wynosi ona 4806 zł brutto. Brzmi nieźle, lecz pamiętać trzeba, że na rękę pracownik otrzyma znacznie mniej. Do tego stawka ta dotyczy jedynie osób zatrudnionych w oparciu o umowę o pracę, pracujących na pełnym etacie; na umowach o dzieło, zlecenia czy samozatrudnieniu tak wesoło nie jest – a przecież wciąż stanowią one plagę polskiego rynku pracy. No i biorąc pod uwagę koszta życia w (k)raju nad Wisłą, ustawowa płaca minimalna wcale taka znowu wysoka nie jest, zwłaszcza netto. No, ale kapitaluchy – zwłaszcza pseudo-przedsiębiorcy jakże trafnie zwani Januszami biznesu (ci, co to pasą s...

Samochody z Wietnamu

Europejskie rynki – w tym polski – zdobyła nie tylko chińska elektronika, ale i motoryzacja. Samochody made in China cieszą się ogromnym powodzeniem, zwłaszcza, że oferują atrakcyjne ceny w porównaniu z europejską (poza ewentualnie Dacią), japońską czy koreańską konkurencją. Sieci sprzedaży i serwisu szybko się rozrastają. Na nic zdała się polityka celna Unii Europejskiej. Ile jest chińskich marek samochodowych w Polsce, w sumie przestałem już liczyć. A teraz bój o nasz kraj rozpoczynają… Wietnamczycy. Na polskim rynku pojawiła się bowiem marka VinFast, która na razie oferowała będzie dwa SUV-y/crossovery z napędem elektrycznym (szkoda, że nie ma hybrydowego i klasycznego spalinowego). Rozmiary duże, silniki – zwłaszcza w przypadku jednego modelu – bardzo mocne, wręcz potężne, wyposażenie nowoczesne i bogate, a ceny, w porównaniu z konkurentami, atrakcyjne (acz tanich samochodów już nie ma). Wietnamskie auta mogą się więc sprzedawać. Czy okażą się hitami, czas pokaże; ewentualności...

Protesty w Iranie

W Iranie od pewnego czasu trwają społeczne protesty (według niektórych źródeł słabną). Z tego, co na ich temat czytałem w wiarygodnych źródłach, ich tło jest przede wszystkim ekonomiczne. Otóż, gospodarka tego obłożonego sankcjami kraju radzić sobie musi z wieloma problemami – ostatnio doszedł kolejny, czyli amerykański atak na ważnego partnera gospodarczego w postaci Wenezueli – mocno też oberwała od potężnej suszy (skutek katastrofy klimatycznej). Irańczykom żyje się więc coraz trudniej. Nie ma się co dziwić, że upominają się u władz o poprawę kondycji bytowej. To naturalne, rzecz można, że tak powinno być; każde państwo ma zakichany obowiązek troszczyć się o własnych obywateli, Iranu też to dotyczy. Z tego, co się orientuję, sytuacja jest pod kontrolą. Ani ze strony protestujących Irańczyków, ani władz i aparatu represji nie doszło do jakichś poważniejszych aktów przemocy. Na pewno nie do gorszych niż na Zachodzie w podobnych sytuacjach. No, ale wiadomo – perskie państwo jest n...

Plastikowy krzyżyk

Na początek przepraszam za brak wczorajszej notki. Spowodowany był przyczynami medycznymi. A teraz przejdźmy do dzisiejszego tematu, stało się bowiem coś, o czym szkoda byłoby nie napisać. Oto Polską wstrząsnęła kolejna afera z religią w tle – przynajmniej na pierwszy rzut oka, okazało się bowiem, iż religijny element został do niej sztucznie dodany. W jeden ze szkół nauczycielka wyrzuciła do śmieci plastikowy krzyżyk; bawiły się nim osoby uczniowskie, przeszkadzając jej w prowadzeniu lekcji, no to pozbyła się problemu. Nie był to żaden symbol religijny, lecz zabawka, według łatwo dostępnych informacji, fragment stroju na Halloween. Ale, jak to w (k)raju nad Wisłą, ruszyła krucjata. I to na wielką skalę. Po mediach, zwłaszcza prawicowych, migiem się rozniosło, jakoby nauczycielka „sprofanowała krzyż”; wszem wobec informowano, że w koszu znalazł się zdjęty ze ściany krucyfiks, co było nieprawdą. Organizowano demonstracje, na których bogobojne osoby wykrzykiwały nienawistne hasła. W...

Filmik z egzekucji

Jedną z najgłośniejszych zbrodni izraelskich podczas maskary Strefy Gazy było rozstrzelanie ratowników medycznych z zatrzymanej przez wojsko okupacyjne karetki. Jeden z nich przed śmiercią zdążył nagrać swoim telefonem film, na którym słychać, jak się modli i przeprasza matkę; wyraźnie słyszalne są też strzały oddawane do jego kolegów. Nagranie jest obecnie dowodem przed Międzynarodowym Trybunałem Karnym, ale krążyło (i pewnie nadal krąży) po portalach społecznościowych. Obejrzałem je. Naprawdę wstrząsające. Takich dowodów ludobójstwa w Strefie Gazy jest cała masa; nie wszystkie zresztą filmy czy zdjęcia kręcą i robią Palestyńczycy bądź obecni na miejscu dziennikarze, wiele bowiem jest autorstwa siepaczy z izraelskich sił okupacyjnych (tamtejsi żołdacy lubią się chwalić swoimi czynami). Mamy zatem najlepiej udokumentowane ludobójstwo w dziejach ludzkości. I dowody na to, że człowiek, konkretnie narodowości Palestyńskiej, traktowany jest przez faszystowski Izrael jak tarcza strzeleck...

W interesie pasożytów

Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej (czyli Ministerstwo Pracy po prostu), na czele którego stoi Agnieszka Dziemianowicz-Bąk z Lewicy, przygotowało ze wszech miar słuszny projekt ustawy reformującej Państwową Inspekcję Pracy. Przewidywał on między innymi umożliwienie PIP likwidacji umów śmieciowych. Otóż, jeśli inspektor stwierdziłby, że dany pracownik zatrudniony na umowie cywilnoprawnej bądź (często fikcyjnym i/lub wymuszonym) samozatrudnieniu pracuje de facto tak, jak to przewiduje Kodeks Pracy, miałby z miejsca otrzymać umowę o pracę, ze wszystkimi świadczeniami, w tym ubezpieczeniem społecznym, czyli zostać zatrudnionym na etacie. Kapitalista miałby siedem dni na odwołanie od tej decyzji. Oczywiście, kiedy ogłoszono ten projekt – a Lewica prowadziła dość szeroko zakrojoną kampanię na jego temat – biznes (konkretnie, ten nieuczciwy, bo firmy uczciwie traktujące pracowników nie miały się czego bać) podniósł larum, a wraz z nim uczynili to piewcy dzikiego kapitalizmu...