Posty

Powody do pesymizmu

Kończy się dziś rok 2025. Dla świata zdecydowanie dobry on nie był. Trwało ludobójstwo w Gazie, nasilała się faszystowska przemoc na Zachodnim Brzegu Jordanu, Izrael atakował kraje ościenne i o mało nie wywołał wojny z Iranem. Nie ustała wojna rosyjsko-ukraińska. Doszło do rzezi w Sudanie, Etiopii i wielu innych miejscach świata. Kryzys ekonomiczny zataczał coraz szersze kręgi. Hydra skrajnej prawicy podnosiła w licznych państwach swój obmierzły łeb; w Polsce, dla przykładu, wybory prezydenckie wygrał Nawrocki Karol. Katastrofa klimatyczna postępowała. A to tylko niektóre przykłady nieszczęść. Jak będzie z rokiem 2026? Ano, sytuacja nie wygląda zbyt optymistycznie. Trwające kryzysy prawdopodobnie będą postępowały. Zachodni kapitalizm słabnie, co widać gołym okiem; z jednej strony to dobrze, im bowiem szybciej paskudny ów system upadnie, tym lepiej, z drugiej wszelako na kryzysie cierpi proletariat, kapitaliści bowiem nauczyli się na nim zarabiać. I lansują swoją polityczną odpowied...

Ikony blaski i cienie

Kilka dni temu w wieku lat dziewięćdziesięciu jeden zmarła Brigitte Bardot, aktorka, modelka i piosenkarka. Jedna z ikon francuskiego kina – i nie tylko, bowiem odkąd w 1973 roku zakończyła karierę artystyczną, poświęciła się aktywizmowi prozwierzęcemu. A na forach w internecie po jej zgonie działalność pani Bardot wywołała spory. Nic w tym dziwnego. Z jednej bowiem strony nie da się zaprzeczyć, że jako aktywistka robiła dla zwierząt naprawdę wiele. Nagłaśniała takie tematy, jak: polowania dla rozrywki (moim zdaniem, powinny zostać zakazane), handel futrami (na szczęście, świat powoli od tego odchodzi), eksperymenty laboratoryjne (leki czy kosmetyki znacznie lepiej jest testować na skrajnych prawicowcach… ale to Brigitte by się nie spodobało, o czym za chwilę), ubój rytualny (występuje m.in. w judaizmie i islamie), wykorzystywanie zwierząt w cyrkach (również coraz rzadsze, na szczęście) i wiele innych. Prowadziła własną fundację oraz schronisko, wspierała różne akcje na rzecz istot ...

Świąteczny mord imperialistyczny

Minęły nam święta, nadchodzą kolejne. Nie dla wszystkich było one jednak szczęśliwe. Oto 25 grudnia, kiedy wielu z nas siedziało przy świątecznych stołach, bądź uskuteczniało inne formy świętowania, USA zbombardowały Nigerię. Konkretnie, były to ataki rakietowe i dronowe na stany Sokoto oraz Zamfara. Oficjalnie miały one na celu ochronę chrześcijan przed islamskimi, a raczej islamistycznymi fanatykami z organizacji Boko Haram (którzy rzeczywiście są niebezpieczni). W praktyce jednak pociski spadły na tereny, gdzie Boko Haram… nie ma. Bastion tejże organizacji działa kilkaset kilometrów od zbombardowanego terenu. Fikcją jest także ochrona chrześcijan, ci bowiem w ostrzelanych przez USA stanach od wieków nie mieszkają. Innymi słowy, w bombardowaniu zginęli zupełnie niewinni ludzie z wiosek, które z żadnymi bojownikami, terrorystami ani niczym podobnym nic wspólnego nie miały. Ot, zwykli rolnicy, kobiety i dzieci. Ale byli to muzułmanie, a w oczach zachodniej, kapitalistycznej propagan...

Wesołych Szczodrych Godów

Dziś Wigilia świąt mylnie zwanych Bożym Narodzeniem, po raz pierwszy w dziejach ustawowo wolna od pracy, a to dzięki sejmowej Lewicy; pisałem o tym niedawno. Boże Narodzenie to chrześcijańska wersja rzymskich świąt przesilenia zimowego (Solstycjów), pierwotnie świętowanych 25 grudnia. Kiedy chrześcijaństwo zostało zalegalizowane, a następnie stało się państwową religią Imperium Romanum, po prostu przejęło te obchody, jako rocznicę narodzin Jezusa Chrystusa. Który nie był Bogiem, lecz człowiekiem (muzułmanie uznają go za proroka, który był przed Mahometem), i najprawdopodobniej nie urodził się w grudniu. Podobne święta obchodzone były i są w różnych kulturach. Przykładowo, Słowianie swoje świętowanie przesilenia zimowego – Szczodre Gody – rozpoczynali 21 grudnia i trwało ono z reguły przez około dwa tygodnie. Polskie zwyczaje wigilijne oraz bożonarodzeniowe pełnymi garściami czerpią właśnie ze słowiańskich tradycji. Na przykład kolęda pierwotnie była niezwiązana z chrześcijaństwem,...

Wolna Wigilia

W tym roku po raz pierwszy Wigilia świąt mylnie zwanych Bożym Narodzeniem (w ich trakcie obchodzi się wszak przyjście na świt Jezusa Chrystusa, który był człowiekiem, no i raczej nie urodził się w grudniu, sama zaś data świąt zaczerpnięta została z rzymskich obchodów przesilenia zimowego i zwycięstwa Słońca) będzie dniem ustawowo wolnym od pracy. Jest to zasługa parlamentarnej Lewicy, która rozwiązanie takie wywalczyła, mimo sprzeciwu najbardziej pro-kapitalistycznie (czytaj: pro-niewolniczo) nastawionych prawicowych polityków, takich jak Ryszard Petru. Wrogom praw pracowniczych, jak łatwo się pomylić, niepracujący 24 grudnia do gustu nie przypadał. Biorąc pod uwagę ogólną niechęć, panującą w polskim parlamencie, do dni wolnych od pracy i praw pracowniczych jako takich, aż dziw, że reforma ta przeszła. No, ale jest, i już pojutrze będziemy się nią cieszyli. Czy to dobre rozwiązanie? Cóż, jak sprawdzi się w praktyce, dopiero oczywiście zobaczymy, niemniej wydaje się jak najbardziej...

Nieudolne ministerstwo

W Polsce od lat działa sieć ośrodków wspierających ofiary przestępstw. Oferują one pomoc psychologiczną i prawną, bony na żywność czy leki, itd. Z ich usług skorzystały jak dotąd tysiące osób. Współfinansowane są ze środków z Funduszu Sprawiedliwości (tych, co to je Zero defraudował). Obecnie jego kasa jest pełna, ale… wspominane ośrodki w przyszłym roku mogą przestać działać. Oto bowiem Ministerstwo Sprawiedliwości, pod które Fundusz ów podlega, nie zdążyło rozstrzygnąć konkursu na nowy program wsparcia, w związku z czym nie może wypłacać środków od 1 stycznia 2026 roku. Niektóre ośrodki już zapowiadają zawieszenie działalności, podając, że bez pieniędzy od państwa nie będą w stanie jej prowadzić. Zawieszenie okazać się może trwałe, bowiem specjaliści tacy tak psychologowie, terapeuci czy prawnicy stracą pracę, co oznacza, że poszukają sobie nowej, a do zatrudnienia w ośrodkach wsparcia już nie wrócą. Kto na tym straci? Ano, zwykli ludzie, ci pokrzywdzeni przez przestępców. Ofiar...

Nowa wojna imperialistów

Wszystko wskazuje na to, że USA pod nieświatłym przewodnictwem Donalda Trumpa rozpętają już wkrótce nową wojnę. Tym razem z Wenezuelą. Groźby w kierunku tego państwa płyną z Waszyngtonu od dłuższego już czasu, w ostatnich dniach amerykańscy komandosi dokonali aktu piractwa morskiego, zajmując wenezuelski tankowiec, a ostatnio Stany Zjednoczone tworzyć zaczęły blokadę morską. Naiwnym sprzedawana jest bajeczka, że chodzi o obalenie jakoby niedemokratycznego „reżimu” prezydenta Maduro, który – śladem swojego poprzednika, Hugona Chaveza – mimo wywołanego przez USA kryzysu gospodarczego skutecznie (jak dotąd) opiera się amerykańskim wpływom politycznym i gospodarczym. Z drugiej strony, bajeczka owa wcale nie jest sprzedawana jakoś szczególnie intensywnie, Trump bowiem wprost wystosował żądania, aby Wenezuela ZWRÓCIŁA swoje złoża ropy i innych surowców USA. Wiadomo zatem, jaki jest cel szykowanej wojny. Trump jest znacznie bardziej szczery niż poprzedni lokatorzy Białego Domu, nie ukrywa z...