Posty

Minister psucia stosunków

Tegoroczny Campus Polska Przyszłości (czy jak się ta impreza nazywa) miał prawdziwego pecha do zaproszonych gości-polityków; w zasadzie chyba tylko Włodzimierz Czarzasty wypadł dobrze, w tym sensie, że nie narobił metaforycznej kupy. Tymczasem premier Donald Tusk i minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz pokazali swoje prawdziwe, czyli straszliwie zacofane i bliskie faszyzmowi oblicza (napisałbym, że to dobrze, ale nie liczę, iż ich wyznawcom otworzą się oczy), a inny zaproszony wywołał niezłą burzę. Otóż, na Campusie pojawił się pan Dmytro Kułeba, minister spraw zagranicznych Ukrainy. Jedna z uczestniczek wydarzenia zapytała go – uprzejmie, dodajmy, i merytorycznie – jak się ma kwestia ekshumacji ofiar Rzezi Wołyńskiej. Tu warto przypomnieć, że jest z tym problem, gdyż władze ukraińskie programowo lansują kult banderowców i kwestionują ich zbrodnie, a ta popełniona na Wołyniu była jedną z najgorszych i najbardziej przerażających. Pan minister odpowiedział cokolwiek wymijająco, że...

Śmierć ruchu robotniczego

Jutro czterdziesta czwarta rocznica zwarcia Porozumień Sierpniowych. Ich stronami były: rząd Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej oraz komitety strajkowe, jakie zaczęły działań nieco wcześniej, podczas strajków. Konkretnie, porozumienia zawierano: 30 sierpnia 1980 r. w Szczecinie, 31 sierpnia w Gdańsku (tam podpisano te najważniejsze, stąd rocznicę obchodzi się właśnie ostatniego dnia tego letniego miesiąca), 3 września w Jastrzębiu-Zdroju oraz 11 września w Dąbrowie Górniczej. Umowy między władzą a związkowcami dotyczyły przede wszystkim rejestracji nowych związków zawodowych, konkretnie NSZZ „Solidarność”, ograniczenia cenzury (i faktycznie ograniczono ją dość mocno), a także publicznego ogłoszenia i przedłożenia do społecznej debaty na temat reformy gospodarczej, zadaniem której było wyprowadzenia państwa z kryzysu drugiej połowy lat 70. ubiegłego stulecia (dotknął on w zasadzie wszystkie światowe gospodarki, najboleśniej te, co rozwijały się na kredyt, w tym polską); opierać...

Faszysta, Iran i USA

Z nadchodzącymi wyborami prezydenckimi w USA wiąże się potężne zagrożenie dla całego świata, konkretnie dla pokoju i bezpieczeństwa. I to niezależnie od tego, czy wygra je szurnięty kapitalista, czy pozorna demokratka. Przy czym groźba kryje się nie tyle w samym jankeskim imperium, ile na Bliskim Wschodzie, dokładnie rzecz ujmując, w Izraelu. Ma polskie pochodzenie (jak wielu tamtejszych kolonistów, z których składa się izraelskie społeczeństwo), na imię Binjamin, na nazwisko Netanjahu, popełnia ludobójstwo w Gazie i szykuje się do przeniesienia tej zbrodni na Zachodni Brzeg Jordanu, a także do Libanu, co zaś najgorsze, od lat poważnie myśli (do spółki z saudyjskimi kolegami) o wojnie z Iranem. Zarówno Izraelowi, jak też Arabii Saudyjskiej perskie państwo tkwi ością w gardle. Co do Saudów, powodem jest oczywiście rywalizacja na rynku ropy naftowej, a także konflikt w dziedzinie wizji islamu (wahhabizm kontra szyizm). Z kolei Izrael rywalizuje z Iranem na polu zbrojeniowym, również...

Klątwa fajnych księży

Już za parę dni początek nowego roku szkolnego. Z tego tytułu wszystkim osobom uczniowskim składam wyrazy serdecznego współczucia. I to pomimo faktu, że w szkolnictwie następują – powoli wprawdzie i w zbyt wąskim zakresie – pozytywne zmiany. Jedną z nich jest to, że zamiast dwóch, będzie jedna lekcja religii katolickiej (katechezy) w tygodniu. Tyle zdołała wywalczyć ministra edukacji, Barbara Nowacka; na całkowite wyprowadzenie tego przedmiotu ze szkół publicznych (i zastąpienie go religioznawstwem, jak jest w większości państw zachodnioeuropejskich) nie zgodził się jej szef, premier Donald Tusk, wierny sługa Episkopatu Polski i kleru katolickiego. Dla osób uczniowskich – tych, które jeszcze na katechezę uczęszczają, a coraz ich mniej – oznacza to m.in. jedną dodatkową wolną godzinę, jaką przeznaczyć można chociażby na odrobienie zadań domowych; tych bowiem wciąż jest zbyt wiele. A funkcjonariusze Kościoła katolickiego, z hierarchami na czele, o tę nazbyt drobną korektę są wście...

Bęcki dla prawicowca

Na początek, przepraszam za brak wczorajszej notki. Byłem w kancelarii notarialnej, spisywałem testament. A teraz przejdźmy do dzisiejszego tematu. Czyli do krytyki, jaka z lewicowej i ogólnie co bardziej postępowej strony spadła na pana premiera Donalda Tuska. Krytyki, rzecz jasna, w pełni uzasadnionej. Oto szef rządu wystąpił w miniony weekend w kolejnej edycji Campusu Polska Przyszłości (jeśli przekręciłem nazwę imprezy, przepraszam). Nie on jeden, bo swoje przemówienia wygłaszali też m.in. Rafał Trzaskowski czy Włodzimierz Czarzasty. Ale to pan Tusk wypadł zdecydowanie najgorzej, acz stwierdzić trzeba, iż zaskoczenia nie było w tym żadnego – i o tym właśnie dziś napiszę. Uroczyście zapewnił on Kościół katolicki, że do końca tej kadencji aborcja w Polsce zalegalizowana nie zostanie. Za wymówkę, jak łatwo się domyślić, posłużyli mu dewoci z Polski 2050 oraz PSL-u; zwłaszcza tego drugiego. Panu premierowi w sposób inteligentny, a zarazem kulturalny zareplikował pan Włodzimierz ...

Przykłady głupoty władzy

W ostatnich latach w Rybniku lokalnymi atrakcjami stały się nutrie. Sympatyczne owe gryzonie przyciągały turystów, budziły ciepłe emocje u mieszkańców, ogólnie były fajne (i dalej są). Działacze pro-zwierzęcy oraz specjaliści apelowali do władz miasta, aby ograniczyć populację nutrii poprzez sterylizację. Apele, jak to w Polsce, zostały zignorowane, no to teraz rzeczonych zwierzaków jest zbyt dużo, w związku z czym powodują szkody. Zapadła więc decyzja o ich odłowie, czyli eksterminacji. Jest oprotestowywana, nie wiadomo zatem, jak się rzecz skończy. Warto zauważyć, iż decyzja rybnickich samorządowców jest nie tylko paskudna z humanitarnego punktu widzenia, ale też głupia z przyczyn ekonomicznych. Otóż, jak wyliczyli specjaliści, masowe mordowanie nutrii pochłonie więcej środków publicznych, niż ich sterylizacja czy nawet pozostawienie populacji przy życiu. No, chyba, że te całe łowy mają pełnić tę samą funkcję, co tytułowy Miś z filmu Stanisława Barei, czyli posłużyć temu, aby swo...

Trzech zbrodniarzy w Warszawie

Imitacja prezydenta w postaci niejakiego Dudy Andrzeja oraz premier Tusk Donald zaprosili do Polski premiera Indii, Narendrę Modiego. Ten z zaproszenia skorzystał i do spotkania trzech polityków, a raczej co najmniej dwóch politykierów, doszło ostatnio w Warszawie. Nie byłoby w tym nic dziwnego, a wręcz wydarzenie owo uznać można byłoby za pozytywne, gdyby nie… Ano właśnie, Narendra Modi to typowy faszysta, który rządząc Indiami, wiele zrobił, aby niszczyć tamtejsze instytucje demokratyczne (inna bajka, że zawsze słabo z nimi było). Po ostatnich wyborach jego władza wprawdzie nieco osłabła, ponieważ jego partia uzyskała wynik niższy niż spodziewany, niemniej pamiętać trzeba, że ów skrajny prawicowiec odpowiedzialny jest za prześladowania opozycji, niszczenie kultury nie-hinduskiej (jego ofiarami padło chociażby wielu aktorów i twórców z Bollywood, przeciwko którym wymierzano paskudne prowokacje, ponieważ indyjski przemysł filmowy promuje ogromną różnorodność narodowościową, kulturo...