Posty

Rozproszona odpowiedzialność

W Andrychowie czternastoletnia dziewczynka zmarła na hipotermię (wychłodzenie). Organa ścigania zajmują się sprawą, media zaś, od klasycznych po społecznościowe, pomstują na znieczulicę tudzież obojętność (jak zwykle w tego typu tragicznych sytuacjach). Dziecko bowiem znajdowało się w miejscu publicznym, mijali je liczni przechodnie, ale udzielenia pomocy na czas się nie doczekało. Internauci piszący komentarze są wściekli, czemu oczywiście trudno się dziwić. Znieczulica w znacznej mierze wynika z kapitalistycznej propagandy, która wmawia nam, iż „każdy jest kowalem własnego losu” (bzdura totalna, wyzbyta nawet elementarnej logiki), toteż, jeżeli nastolatka zamarza na ulicy, widocznie „sama jest sobie winna”. Druga sprawa to obojętność, którą wielu z nas pozostaje dotkniętych. Ona też jest, w jakiejś przynajmniej mierze, kwestią systemową, albowiem kapitalizm sprawia, że jesteśmy zagonieni, przemęczeni, a zatem skupieni na sobie i ewentualnie najbliższych osobach, wobec zaś tego, c...

Nowa nadzieja dla dzieci

Dziś będzie o czymś pozytywnym. Oto Koalicja Obywatelska, Polska 2050, PSL i Nowa Lewica uzgodniły – zgodnie z wcześniejszą umową – że ich wspólną kandydatką na stanowisko Rzecznika Praw Dziecka będzie Monika Horna-Cieślak, adwokatka i działaczka społeczna. Zapowiada się, że będzie ona odpowiednią osobą w odpowiednim miejscu. Swoją pracę na rzecz młodych ludzi rozpoczęła w Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę, obecnie prowadzi kancelarię zajmującą się wyłącznie reprezentowaniem skrzywdzonych dzieci. Brała udział przy tworzeniu najistotniejszych w ostatnim czasie ustaw dotyczących bezpieczeństwa dzieci i kobiet, czyli anty-przemocowych 1.0 i 2.0 (zakładających natychmiastową izolację sprawcy of ofiary) i „ustawy Kamilka”, nakładającej na wszystkie instytucje, w których przebywają dzieci, nowe standardy ochrony. Ma też na koncie wiele innych zasług na polu działań na rzecz praw dzieci. Jeśli chodzi o jej wizję sprawowania urzędu RPD, to chce, aby był on otwarty, oparty na debatach, w który...

Stan zakładnika

No i zapanował kilkudniowy rozejm – czytaj: przerwa w ludobójstwie, czystce etnicznej, masakrze, rzezi – między Hamasem a Izraelem. Przy czym ten drugi już zdążył go naruszyć. Zawieszenie broni połączone jest z wzajemną wymianą zakładników – Hamas wypuszcza uprowadzonych Izraelczyków, Izrael natomiast – Palestyńczyków, w tym dzieci, przez tygodnie, miesiące i lata siedzących w więzieniach. Uwolnionych Palestyńczyków jest kilkakrotnie więcej niż Izraelczyków; znaczna owa dysproporcja bierze się z tego, iż w izraelskich kazamatach przetrzymywano – i nadal się przetrzymuje – bez porównania więcej osób, niż Hamas kiedykolwiek mógłby uprowadzić. Faszystowski rząd Netanjahu zapowiada, niestety, że masakra ludności Strefy Gazy na nowo się zacznie… Czas pokaże, jak będzie, na razie jednak skupmy się na uwolnionych. Nasze media (nic zaskakującego) pokazują głównie byłych już zakładników izraelskich: mężczyzn, kobiety i dzieci. Na transmitowanych w telewizji fotografiach tudzież nagraniach ...

Nie-rządowa farsa

Morawiecki Mateusz ma dziś zaprezentować nowy nie-rząd Jarosława Kaczyńskiego, (znowu) z sobą na czele. To oczywiście farsa, mająca za zadanie dać PiS-owcom więcej czasu na wydojenie publicznych pieniędzy oraz zatarcie machlojek popełnianych przez osiem ostatnich lat. Szanse gabinetu na powstanie i utrzymanie są nikłe, z tego rzecz jasna powodu, że Bezprawiu i Niesprawiedliwości brakuje potrzebnej w tym celu większości parlamentarnej, nawet, gdyby połączyło się z Konfederacją. Z kolei Tusk Donald, który ma stanąć na czele rządu KO-Polska2050-PSL-Lewica, zapewnia, że jeśli chodzi o ministrów, jego kształt jest dopięty. Cóż, im mniej ministerstw obejmie Lewica, tym gorzej całość będzie funkcjonowała. PO i PSL udowodniły już, że, poza utrzymywaniem poprawnych relacji w ramach Unii Europejskiej, rządzić nie potrafią (wydaje mi się, że wkrótce dowiodą tego ponownie), zaś Polska 2050 to pod tym względem zagadka. Tymczasem Kaczyński Jarosław przyznaje, iż to on miał największy wpływ na ks...

Święto dojenia proletariatu

Dziś kapitalistyczne święto, dzień wielkiego konsumpcjonizmu, czyli tak naprawdę dojenia proletariatu. Ostatni piątek listopada, a zatem promowany wszem i wobec Black Friday, początek Black Weekend. Czas wielkich obniżek cen (niezgodnie z regułami polszczyzny nazywanych promocjami) w sieciach handlowych… bardzo często oszukanych. Z tej okazji niezliczone reklamy telewizyjne, internetowe, radiowe, prasowe i Cthulhu wie, jakie jeszcze, wzywają nas do sklepów, abyśmy kupowali, kupowali i jeszcze raz kupowali, gdyż równie „korzystne” okazje mają nam się nigdy nie trafić (aha...). Wciskają nam wielgachne telewizory z ekranami o niebotycznych rozdzielczościach, w ratach jakoby idealnie do nas dopasowanych; portfele i konta bankowe mają na ten temat zapewne zgoła inne zdanie. Konsola do gier w lekko obniżonej po znacznej podwyżce cenie dostarczy nam wielu chwil rozrywki. Nowy model odkurzacza, jakże „wspaniale” wyceniony, usunie nawet koronawirusa z naszego dywanu. Komplet nowych ciuchów u...

Lekki wiaterek optymizmu

Społeczny projekt ustawy o powszechnym dostępie do in vitro refundowanego z budżetu państwa (czyli jednego z rozwiązań medycznych, jakie powinny być standardem w europejskim państwie) trafił do Sejmu i, mimo paskudnych dźwięków wydawanych przez prawackich, katolickich fanatyków z Konfederacji tudzież Bezprawia i Niesprawiedliwości, przeszedł pierwsze czytanie. Pozostaje mieć nadzieję, że akt ów prawny przejdzie całą ścieżkę legislacyjną i zacznie obowiązywać, a klerykałowie – zarówno z PiS-u oraz Konfederacji, jak też ci z PO, Polski 2050 czy PSL-u – nie wykastrują go po drodze, upychając w nim jak najwięcej kościelnych postulatów, choćby oficjalnie po to, by zadowolić Dudę Andrzeja. Może się mylę, ale nadzieje te nie wydają się tak całkiem płonne. Koalicja PO-PSL, pod koniec swojej ostatniej kadencji, wprowadziła podobną reformę, niestety, szybko skasowaną przez Bezprawie i Niesprawiedliwość po dorwaniu się przez nie do władzy. Tyle, że premierką była wówczas nieszczególnie (jak na...

Misja pana Szymona

Szymon Hołownia, publicysta, który od lat kilku bawi się w politykę, zasiadł w fotelu Marszałka Sejmu, zgodnie z koalicyjnym uzgodnieniem. Po dwóch latach zastąpić go ma Włodzimierz Czarzasty; rotacja ta wydaje się ciekawym pomysłem, zobaczymy, jak się sprawdzi. Czas showmaństwa – bo pan Hołownia do tej pory był na scenie politycznej właśnie showmanem – skończył się zatem radośnie, zaczęło się piastowanie naprawdę poważnego, nader istotnego stanowiska w państwie. A zarazem wypełnianie ogromnie trudnej misji, jaką będzie pozostawionego w parlamencie przez PiS szlamu, guana tudzież innych nieczystości. Libkowa banieczka pęka z zachwytu, jaki to nowy Marszałek Sejmu wspaniały. Niby trudno się dziwić, bo trzeba uczciwie przyznać, że Szymon Hołownia piastować swoje nowe stanowisko zaczął dobrze. Ma też całkiem niezłe pomysły na usprawnienie pracy izby niższej polskiego parlamentu i cofnięcie antydemokratycznych działań PiS-owskich, jakie zepsuły jej funkcjonowanie. No i naprawdę musiał...