Posty

Przestarzała doktryna

Dawno, dawno temu, bo w latach 60. ubiegłego wieku, Jerzy Giedroyć, redaktor naczelny paryskiej Kultury (głównego pisma polskiej emigracji w czasach poprzedniego ustroju, czyli technokracji biurokratycznej, często mylnie nazywanej „socjalizmem” lub „komunizmem”), sformułował swoją koncepcję polityki zagranicznej Polski po zmianie ustroju. Według niego, (k)raj nad Wisłą powinny oddzielać od Rosji niepodległe Litwa, Białoruś i Ukraina; wówczas państwo moskiewskie miałoby nie stanowić dla nas, a ściślej rzecz ujmując, dla naszej politycznej suwerenności, zagrożenia. Polska musi z tymi trzema republikami utrzymywać jak najlepsze stosunki, by wyrwać je z orbity wpływów rosyjskich; w tym celu konieczne jest z naszej strony wyrzeczenie się wszelkich pretensji terytorialnych wobec nich – czyli ostatecznie zrezygnować z Kresów. I faktycznie, po 1989 (zmiana ustroju nad Wisłą) i 1991 roku (rozpad ZSRR) doktryna Giedroycia stała się jednym z głównych wyznaczników polityki zagranicznej – konkre...

Obniżka propagandowa

Nie-rząd Bezprawia i Niesprawiedliwości chwali się wszem i wobec, jak to ulżył Polkom i Polakom w dobie szalejącej inflacji. Obniżył oto VAT na artykuły spożywcze, paliwo tudzież inne produkty. Wydał nawet odgórne polecenie, żeby w sklepach i ogólnie punktach handlowych powywieszać obwieszczenia o tychże obniżkach; cel – ludziska mają wielbić Jarosława Kaczyńskiego oraz jego akolitów. Goebbels byłby dumny z takiej propagandy. Bo to jest właśnie propaganda, nic innego. Owszem, benzyna, olej napędowy czy gaz LPG faktycznie staniały, ale pytanie, na jak długo. Inna bajka, że dwa oba pierwsze rodzaje paliwa są w (k)raju nad Wisłą i tak zbyt wysoko wycenione. Ale kiedy popatrzymy na ceny podstawowych artykułów spożywczych, czyli produktów, jakie kupujemy praktycznie co dnia, okaże się, że zapłacimy za nie – i to przez kilka miesięcy zaledwie, bo rzeczone obniżki VAT-u są tymczasowe – o kilka, kilkanaście, ewentualnie kilkadziesiąt groszy mniej. Ktoś powie, że to zawsze coś. Niby tak, w pr...

Sukcesy ludzi pracy

Strajk w podpoznańskich zakładach Solaris trwa; robotników wspierają posłowie (w tym Włodzimierz Czarzasty, wicemarszałek Sejmu) oraz działacze młodzieżówek Lewicy – i bardzo dobrze, tak powinno być. Pracownicy zatrudnieni przy produkcji autobusów nie uginają się, nie przyjmują oszukańczych propozycji zarządu, lecz twardo podtrzymują swoje – bardzo oczywiście słuszne, acz, trzeba uczciwie zaznaczyć, niewygórowane – żądania płacowe. Serdecznie życzę im powodzenia; wszak człowiek pracuje po to, by zdobyć środki na utrzymanie. Historia ta może skończyć się dobrze, a jeśli tak się faktycznie stanie, to nie będzie to sytuacja wyjątkowa. Ostatnie dni dostarczyły nam bowiem kilku pozytywnych informacji z dziedziny relacji na linii praca-kapitał. Przykładowo, mniej więcej w tym samym czasie, co Solaris, strajkowała załoga zakładów Bison, zlokalizowanych w okolicach Białegostoku. Tam też za protestem stały zjednoczone organizacje związkowe. No i właśnie się on zakończył. Robotnicy wywalczyli...

Koalicja warta grzechu?

Od kilku tygodni coraz intensywniej dyskutowany jest (w mediach i na portalach społecznościowych chociażby) pomysł – autorstwa, jeśli się nie mylę, prof. Gduli, zarazem lewicowego polityka – wspólnej listy wyborczej opozycji, ale z wyłączeniem PO/KO. Znaleźliby się zatem na niej kandydaci Lewicy, Polski 2050 Szymona Hołowni oraz PSL-u; powstałby taki nowy Centrolew. A nawet Prawo-Centrolew, bo przecież ostatnia z wymienionych partii skręciła w minionych latach bardzo mocno ku klasycznemu, klerykalnemu konserwatyzmowi, co zaś do formacji znanego publicysty, to nawet, jeśli uznać ją za centrową, i tak jest ona przechylona na prawo. Czy zatem taka koalicja wyborcza miałaby sens? I czy możliwe byłoby jej utworzenie? Cóż, warto się zastanowić. Do wyborów jeszcze bowiem daleko, ale czas leci, a możliwe opcje politycy opozycyjni powinni rozważać odpowiednio wcześnie. Jak dla mnie jedna rzecz nie ulega (póki co przynajmniej, bo sytuacja w każdej chwili może się zmienić) wątpliwości. Mianow...

Korzyści z roślinnego menu

Różne są teorie wyjaśniające, dlaczego akurat Homo (rzekomo, bo mam coraz więcej wątpliwości co do rozumności przedstawicieli tegoż gatunku) sapiens wygrał wyścig ewolucyjny i jest obecnie jedynym człowiekowatym, podczas gdy inne gatunki człowieka – a było ich wiele; co jakiś zresztą czas odkrywane są nowe – radośnie sobie wymarły. Niektórzy zatem naukowcy przypuszczają, iż pokonaliśmy takiego na przykład neandertalczyka, bo osiągnęliśmy nad nim przewagę technologiczną (acz analiza narzędzi wytwarzanych przez oba gatunki niekoniecznie to potwierdza), szybciej się mnożyliśmy, byliśmy okrutniejsi lub wszystko to naraz. Jest jednak i taka teoria, że radośnie sobie istniejemy (jeszcze, gdyż wywołana przez kapitalistów katastrofa klimatyczna, o ile jej nie zatrzymamy, unicestwi nas prawdopodobnie w ciągu najbliższych dwudziestu kilku lat), podczas gdy neandertalczycy wymarli, bo jako roślinożercy, łatwiej zmienialiśmy dietę. Wedle tej koncepcji, Homo neanderthalensis był przystosowany ...

Lewica vs koronawirus

W minioną sobotę specjalną, bo poświęconą walce z pandemią COVID-19 i ogólnie reformie służby zdrowia, zorganizowały ugrupowania tworzące sejmowy klub Lewicy (czyli Nowa Lewica i Lewica Razem oczywiście). Czas wybrany został odpowiednio, bo zmagamy się z piątą (o ile mi się rachuba nie porypała) falą pandemii, wskaźniki zakażeń biją rekordy, szpitale i inne punkty opieki zdrowotnej znowu są zaklajstrowane, pacjenci umierają, setki tysięcy osób trafiły na kwarantannę… Mówiąc krótko, jest źle… bardzo, ale to bardzo delikatnie rzecz ujmując. Winę za ponury ów stan rzeczy ponosi – jak wielokrotnie pisałem – głównie nie-rząd Bezprawia i Niesprawiedliwości. To bowiem on od blisko już dwóch lat podejmuje decyzje, większość spośród których nie tylko nie przyczynia się do zastopowania rozprzestrzeniania się koronawirusa, ale jeszcze sprzyja zakażeniom i ciężkiemu przebiegowi choroby. Wymienić tu należy przede wszystkim bezsensowne, dziurawe lockdowny (nie stawiały tamy wirusowi, utrudniały za...

Praca i wolność

Trwa strajk w Solarisie, jak również w fabrykach Bison, protestują sadownicy, inne tego typu akcje są zapowiadane. Nic dziwnego – ceny rosną, zarobki niekoniecznie (bywa, że maleją, mimo iż właściciele firm, które w czasie pandemii nie miał żadnych przestojów ani strat, wzięli pieniądze z tarczy antykryzysowej – ot, kapitalizm), ludzie zatem walczą o środki potrzebne do życia, których wyzyskiwacze skąpią. Na rzecz proletariatu działa (nareszcie! – chciałby się powiedzieć) Lewica, której posłowie tudzież działacze młodzieżowi wsparli, jak wiemy, strajk w zakładach Solarisa; i nie jest to ich pierwsze zachowanie tego typu. Owo wsparcie, a przede wszystkim sam strajk wzbudziły niesmak, przechodzący często w furię, wśród polityków oraz (zwłaszcza) sympatyków Platformy Obywatelskiej. To, że robotnicy nie tylko domagają się 400 zł podwyżki (wcześniej chcieli większej, ale dwukrotnie obniżyli swoje oczekiwania w tym zakresie, na co i tak szefostwo się nie zgadzało, i ta właśnie niezgoda dop...