Smutna historia
Nastoletnia dziewczyna powiedziała rodzicom, że ma depresję. W odpowiedzi usłyszała, że pewnie nie chce jej się odrabiać lekcji. A najlepiej, to żeby poszła sobie pobiegać. Poszła i pobiegała. Nie pomogło, depresja nadal ją dręczyła, dziewczyna nie miała siły dosłownie na nic, wszystko wydawało jej się bezsensowne, każdy niemal impuls z otoczenia – zwłaszcza reklamy telewizyjne przedstawiające szeroko uśmiechniętych ludzi - powodował u niej gwałtownie pogorszenie nastroju. Coraz częściej myślała o odebraniu sobie życia. Poszukała jednak informacji w internecie (no bo gdzie indziej?) i dowiedziała się, że depresję się leczy. Zmów poszła do rodziców, opisała im swoją sytuację, informując, że najprawdopodobniej potrzebuje terapii. - Ja wariatki nie rodziłam! - wrzasnęła jej mama. - A ja wariatki nie wychowywałem! - dodał, nie kryjąc niesmaku, tata. Oczywiście taka reakcja tylko dobiła nastolatkę. Postanowiła więc nie zwierzać się ze swojego problemu zdrowotnego innym krewnym, spodzie...