Posty

Smutna historia

Nastoletnia dziewczyna powiedziała rodzicom, że ma depresję. W odpowiedzi usłyszała, że pewnie nie chce jej się odrabiać lekcji. A najlepiej, to żeby poszła sobie pobiegać. Poszła i pobiegała. Nie pomogło, depresja nadal ją dręczyła, dziewczyna nie miała siły dosłownie na nic, wszystko wydawało jej się bezsensowne, każdy niemal impuls z otoczenia – zwłaszcza reklamy telewizyjne przedstawiające szeroko uśmiechniętych ludzi - powodował u niej gwałtownie pogorszenie nastroju. Coraz częściej myślała o odebraniu sobie życia. Poszukała jednak informacji w internecie (no bo gdzie indziej?) i dowiedziała się, że depresję się leczy. Zmów poszła do rodziców, opisała im swoją sytuację, informując, że najprawdopodobniej potrzebuje terapii. - Ja wariatki nie rodziłam! - wrzasnęła jej mama. - A ja wariatki nie wychowywałem! - dodał, nie kryjąc niesmaku, tata. Oczywiście taka reakcja tylko dobiła nastolatkę. Postanowiła więc nie zwierzać się ze swojego problemu zdrowotnego innym krewnym, spodzie...

Epidemia depresji

Każdego dnia bombardowani jesteśmy przez media coraz to nowymi informacjami o koronawirusie, zwłaszcza, ile osób się zaraziło (prawdziwej skali epidemii i tak nie znamy), ile zmarło (nie zaskakuje mnie, że ostatnio przestano wyszczególniać spośród tej grupy pacjentów z chorobami współistniejącymi, bo takie dane mówiłyby wprost, iż wysoka umieralność jest wynikiem całkowitego lub częściowego zaprzestania leczenia schorzeń niecovidowych, czyli lockdownu w służbie zdrowia, świadczącego o tragicznej w skutkach niekompetencji PiS-owców), ile szczepień wykonano, itd. Słuchając tego wszystkiego, można by pomyśleć, że ludziska przestali chorować i umierać na coś innego niż COVID-19. A to przecież nieprawda. Nowotwory, zawały, wylewy, niewydolność nerek i im podobne schorzenia zbierają śmiertelne żniwo, powodując przy okazji, iż koronawirus staje się tym groźniejszy. Mamy zatem w Polsce całą masę epidemii. W tym epidemię depresji – nad wyraz poważnej, często śmiertelnej choroby. W skali świ...

Ideologia praw zwierząt

Pewien PiS-owski politykier, usadzony – o zgrozo! – w Ministerstwie Ciemnoty (formalnie Edukacji i Nauki), stwierdził niedawno, że prawa zwierząt to „ideologia”, w związku z czym informacje o nich zniknąć powinny ze szkolnych podręczników. Jak łatwo się domyślić, prawak ów powołał się w swoim idiotycznym twierdzeniu na Boga. Bóg, swoją drogą, musi być zaiste cierpliwy, skoro pozwala, by tak często powoływali się na niego degeneraci intelektualni… Cóż, ideologia to system poglądów jednostki lub grupy. Innymi słowy, usystematyzowany światopogląd dotyczący danej kwestii. Każdy zaś system prawny bazuje ni mniej, ni więcej, a światopoglądzie, za wszystkimi bowiem normami prawa – czy to stanowionego, czy to zwyczajowego, religijnego czy jakiegokolwiek innego – stoi określony system wartości, bazujący na takim czy innym światopoglądzie właśnie: lewicowym, liberalnym, konserwatywnym, itd. Prawo tworzą wszak i stosują ludzie, a ci mają swoje wizje świata i opinie o nim. W tym kontekście pr...

Życzenia na pandemiczną Wielkanoc

No i coraz bliżej Wielkanoc. Podobnie jak przed rokiem, spędzimy ją w pandemicznej atmosferze, ograniczeni przez lockdown. Ten, na szczęście, nie jest aż tak porąbany jak zeszłoroczny (PiS-owcy nie zamknęli lasów i parków), niemniej jednak i tak nie przyczyni się on do ograniczenia skali pandemii COVID-19, a wręcz może wywołać czwartą jej falę, no i spowoduje ogromny przyrost śmiertelności na tę i inne choroby. I tu dochodzimy do bardzo smutnej refleksji. Znacząco poszerzyło się oto grono osób, dla jakich nadchodzące święta będą naznaczone tragizmem z powodu śmierci najbliższych – tych, których zabrał koronawirus, i tych, co umarli na inne schorzenia, gdyż kolejne rządy prawicy post-solidarnościowej rozłożyły służbę zdrowia na łopatki, a PiS-owski lockdown doprowadził do zawieszenia licznych terapii. Sam zaliczam się do takiego grona; dla mnie będzie to pierwsza w życiu samotna Wielkanoc; szczęśliwie, mam psa. Dlatego my, którzy jeszcze żyjemy, powinniśmy zachować ostrożność. Nie p...

Kościół i kryzys

Dziś wypada Wielki Czwartek, w katolicyzmie pamiątka Ostatniej Wieczerzy, jaką przed aresztowaniem i ukrzyżowaniem spożyć miał, w towarzystwie swoich uczniów (i uczennic, w tym Marii Magdaleny, o czym Ewangelie nie wspominają) Jezus Chrystus. Jest to zarazem święto kapłanów katolickich, określanymi mianem księży. W tym roku będzie ono w Polsce raczej ponure, bynajmniej nie tylko ze względu na restrykcje, rzekomo służące walce z szalejącą pandemią COVID-19 (w istocie lockdown i związane z nim obostrzenia jedynie przyczyniają się do rozwoju tejże zarazy we wszystkich państwach, gdzie je wdrożono), bo i tak w wielu parafiach nie są one przestrzegane. Polscy hierarchowie kościelni i duchowni mają inne powody, dla których dzisiejsze ich święto wesołe być nie powinno. Nie da się przecież ukryć, że instytucjonalny Kościół katolicki przechodzi w Polsce coraz poważniejszy kryzys. Ot, chociażby szybko maleje liczba wiernych, co przekłada się na niższe dochody, bo mniej ludzi wrzuca pieniążki...

Zakupy przedświąteczne

Wielkanoc zbliża się wielkimi krokami (jutro rozpoczyna się poprzedzające ją Triduum Paschalne), a że nawet w dobie przedłużającej się z powodu lockdownu pandemii COVID-19 ludziska będą świętowali (przy czym mam tu na myśli wymiar nie tyle religijny, ile konsumpcyjny tegoż świętowania), to można już zaobserwować w sklepach czy na placach targowych zakupowe wzmożenie. Kolejki stopniowo się wydłużają, koszyczki natomiast stają się coraz bardziej kopiato zapełnione towarem. Tak dzieje się przed każdymi świętami, zwłaszcza Bożym Narodzeniem i Wielkanocą. Ta druga w mniejszym niż to pierwsze stopniu wiąże się z wręczaniem prezentów, toteż nie jest aż tak skomercjalizowana, niemniej jednak większość z nas w ciągu najbliższych dni zje więcej, wypije więcej, za p rosi gości, no to i konsumpcja wzr ośnie , a co za tym idzie, trzeba swoje odstać w sklepie. Niektórzy przy tej okazji nabywają nową odzież i obuwie, inni kupują nowe rzeczy do domu, jeszcze inni zaopatrują się w nowe książki, film...

Dowalić kobietom

Polska po 1989 roku, poza ewentualnie latami 1993-97 i (w mniejszym stopniu) 2001-05, kiedy to współrządziła lewica w postaci SLD i UP, jest państwem wybitnie nieprzyjaznym wobec kobiet; pod tym względem przebijają ją chyba tylko kraje rządzone przez wyjątkowo radykalnych muzułmanów (Arabia Saudyjska, Afganistan) czy równie radykalnych katolików, gdzie przedstawicielki płci żeńskiej karze się nawet za poronienie. Ale bez obaw – zmierzamy w tym samym kierunku, prowadzeni przez klerykalną prawicę, obecnie w wydaniu faszystowskim, wcześniej zaś konserwatywnym (Unia Wolności, PO, itd.). Zaczęło się krótko po tym, jak wspierana (finansowo i politycznie) przez Watykan, włoską mafię oraz CIA prawica postsolidarnościowa – od samego początki silnie klerykalna; PiS nie wymyśla pod tym względem nic nowego – dopchała się do władzy w 1989 roku, oszukawszy wspierających ją (wbrew własnym interesom klasowym) robotników i złamawszy postanowienia Okrągłego Stołu. Bardzo szybko, bo już w pierwszym roku...