Posty

Niewesołe wnioski z klasyki

  Ta i następna notka nie będą poświęcone aktualnej sytuacji politycznej Polski, lecz dwóm powieściom, które podłożyły podwaliny pod fantastykę naukową i ogólnie współczesną kulturę. Otóż, w minionym tygodniu odświeżyłem sobie jedną z lektur mojego dzieciństwa, a raczej wczesnej młodości – Wehikuł czasu Herberta George’a Wellsa, jednego z tych pisarzy, którzy zbudowali fundamenty pod rozwój science-fiction. Czy dzieło literackie, przynależące do gatunku uznawanego za szybko się dezaktualizujący, powstałe w 1895 roku, może być interesujące również dziś, i skłaniać do wyciągania aktualnych jeszcze wnioski? Oczywiście, że tak. Sięgając bowiem do klasyki fantastyki naukowej (czy to literatury, czy to filmu), dojść można do wniosku, że fantazje pisarzy czy filmowców znacząco wyprzedziły realne osiągnięcia ludzkości. Nie udało się jeszcze poskładać z trupich fragmentów i ożywić potężnej istoty ( Frankenstein Mary Shelley, pierwsza powieść science-fiction, swoją drogą), Nautilus (oc...

Most i film

A dziś będzie mniej o polityce, więcej za to o kulturze. Konkretnie, o kinematografii. I to amerykańskiej, interesy której zahaczyły o (k)raj nad Wisłą. Nie przepadam za serią filmów Mission: Impossible . Grającego główną w nich rolę Toma Cruise’a cenię jako aktora, niemniej pierwsza część owej serii skutecznie zniechęciła mnie do obejrzenia kolejnych; film był zwyczajnie nudny, i nawet doborowa obsada go nie uratowała. Oczywiście, to tylko moja opinia, nie trzeba się z nią zgadzać, każdy ma swoje gusta. No, ale cykl Mission: Impossible cieszy się wielką popularnością na całym świecie, toteż powstają kolejne jego odsłony; trwa produkcja siódmej. W filmie owym ma zastać wysadzony most, a przynajmniej jakiś jego fragment. I obiekt taki ekipa znalazła – w Polsce, konkretnie na Dolnym Śląsku. Chodzi o zabytkowy, liczący sobie sto jedenaście lat Most Pilchowicki. Głównie ze względu na to, że stanowi on dziedzictwo kulturowe (k)raju nad Wisłą, sprawa stała się głośna. No i zawrzało w p...

Terror

Źle się dzieje w państwie polskim. Policja wyłapuje kolejne osoby, jakie miałyby być zamieszane w umieszczenie tęczowej flagi na warszawskim pomniku Jezusa Chrystusa. Zatrzymano dwie aktywistki, za trzecią osobą tłuczono się aż na Podkarpacie. Pomoc obiecuje im sejmowa Lewica, której posłowie interweniują w sprawie i utrzymują kontakt z prawnikami. Słusznie, ale biorąc pod uwagę, że prokuratura jest zerowa, a sądownictwo coraz mocniej skolonizowane przez Bezprawie i Niesprawiedliwość oraz Ordo Iuris, w skuteczność owej pomocy można wątpić. Polska jest po prostu krajem coraz mocniej faszystowskim, toteż siły demokratyczne mają coraz mniejszą siłę i możliwość realnego działania. Niemniej jednak, dobrze, że politycy Lewicy się zaangażowali. Warto byłoby jeszcze zapewnić ochronę tym aktywistom, do których policja jeszcze nie zapukała… Jednocześnie prawica zorganizowała odrażającą, podłą i wyjątkowo bezczelną prowokację wobec aktywisty LGBT, Barta Staszewskiego; nie będę o niej w szcz...

Wiek rozwianych nadziei

Kiedy sięga się do dwudziestowiecznej klasyki science-fiction , zarówno literackiej, jak też filmowej, łatwo zauważyć, że niektórzy przynajmniej autorzy (ci bardziej optymistyczni, bo pesymistów wieszczących ludzkości upadek i zdziczenie też nie brakowało, ani nie brakuje) uważali stulecie XXI (oraz te, co nastąpić mają po nim) za okres niebywałego postępu, wspaniałych wynalazków, a przede wszystkim – triumfu rozumu. Nadzieję taką widać chociażby w twórczości Stanisława Lema (zwłaszcza tej bardziej poważnej, bo wybitny ów pisarz tworzył również teksty humorystyczne), w której wizja świata opartego na zwycięstwie ludzkiego intelektu przewija się między wierszami. Owszem, w bardziej dojrzałych swoich powieściach (np. Eden , Solaris , Głos Pana , Fiasko ) Lem doszedł do wniosku, że polegając tylko na rozumie, prędzej czy później dotrzemy do nierozwiązywalnych sprzeczności, toteż w życiu potrzebne są również zasady niekoniecznie rozumne i logiczne, np. moralne; ponadto, są we wszech...

To nie wrogowie

Prawica – nieważne, pod jakim szyldem partyjnym, i nieważne, w jakim miejscu pomiędzy liberalizmem a faszyzmem się sytuująca – od lat wmawia mi, prostemu obywatelowi (k)raju nad Wisłą, że mam licznych wrogów, którzy czyhają już to na moją religię, już to na moją ojczyznę, już to na moją rodzinę, już to na moją ziemię. Mam się ich bać, mam ich nienawidzić, mam być gotowy do walki z nimi. Od lat moimi wrogami mają oto być Rosjanie. Rządzącą Polską prawica postsolidarnościowa (PiS i PO są tu na jednym poziomie) cierpi na paranoiczną rusofobię, przy czym nie chodzi tu raczej o lęk przed kulturą rosyjską, językiem naszych wschodnich sąsiadów czy ich gospodarką; nawet obawa przed ich militaryzmem i działalnością wywiadowczą odgrywa tu prawdopodobnie rolę drugorzędną. Nie, rusofobia polskiej prawicy postsolidarnościowej związana jest z tępym, bezmyślnym kojarzeniem Rosji z komunizmem – co jest nielogiczne, ponieważ ideologia ta ma się u naszych wschodnich sąsiadów raczej marnie, Putin ...

Tęczowa profanacja

Aktywiści broniący praw mniejszości seksualnych umieścili tęczową flagę na jednym z warszawskich pomników żydowskiego robotnika najemnego, żyjącego w Galilei w I wieku n. e., i będącego jednym z najwybitniejszych rewolucjonistów w dziejach ludzkości, prekursorem komunizmu oraz wszelkich innych ideologii lewicowych, a także feminizmu (tak, tak). Ów robotnik wędrował po Galilei, Judei, Syrii i innych bliskowschodnich terenach, głosząc przesłanie streszczające się w słowach: „Miłujcie się wzajemnie”. A że tęcza – w judaizmie i chrześcijaństwie stanowiąca przecież symbol pojednania Boga z człowiekiem i obietnicy, że ten pierwszy nie ześle na tego drugiego zagłady (po co zresztą miałby się męczyć, skoro ludzie ściągają ją na siebie sami, poprzez chociażby niszczenie przyrody) – jest znakiem tolerancji oraz miłości, wydawałoby się, że umieszczenie flagi w jej barwach na pomniku galilejskiego robotnika – zwłaszcza, że nie został on w żaden sposób uszkodzony ani zniszczony – należałoby ...

Strefa wolna od nienawiści

Unia Europejska ma nie wypłacać funduszy polskim miejscowościom, które wprowadziły u siebie chore „strefy wolne od LGBT” - rzekomo od ideologii, w praktyce od ludzi. Samo określenie tychże stref to język czysto nazistowski, odczłowieczający i de facto wzywający do eksterminacji określonej grupy ludności. Osoby te od lat padają ofiarami mowy nienawiści, płynącej ze strony środowisk skrajnie prawicowych oraz hierarchów i duchownych katolickich, jak również wykluczenia społecznego, którego elementem są chociażby wspomniane strefy czy niewpuszczanie do lokali gastronomicznych. Dochodziło do pobić przedstawicieli LGBT lub ludzi za takowych uznawanych z powodu np. ubioru., a nawet do prób ataków terrorystycznych na Parady Równości. Geje, lesbijki czy osoby transseksualne podejmują próby samobójcze (nieraz udane) z powodu zaszczucia oraz mowy nienawiści, wiele innych wyjeżdża z Polski na stałe. Ostatnio wszelako problem nasilił się, i to bardzo, po tym, jak politykierzy Zjedno...