Posty

Przypowieść o smutnym księdzu

Pewien ksiądz z pewnej parafii w zachodniej Małopolsce (personaliów i dokładnej lokalizacji nie wymienię – RODO obowiązuje – ale i człowiek ów, i parafia istnieją naprawdę) narzekał na kazaniu na antyklerykalizm. Na to, że kapłani katoliccy są pogardzani przez lud, że w społeczeństwie krążą na ich temat negatywne opinie i stereotypy, a topowym medialnym tematem jest pedofilia kleru (chyba nie śledzi wiadomości o koronawirusie). W efekcie coraz mniej ludzi chodzi do kościoła, a wiara w narodzie upada. Cóż, odejście od instytucjonalnego Kościoła bynajmniej nie musi oznaczać odejścia od wiary w Boga; przeciwnie, mam wrażenie, że znaczny odsetek osób, jakie z instytucjonalnym Kościołem nie chcą mieć nic wspólnego, to właśnie ludzie głęboko wierzący, Boga i Chrystusa traktujący poważnie, i dlatego nie mogący znieść obłudy biskupów, szerzenia nienawiści, błogosławienia neonazistów czy zrzucania winy za pedofilskie zachowania duchownych na ich ofiary (rzecz szczególnie odrażająca). ...

Na Dzień Kobiet

uż za dwa dni 8 marca, czyli Międzynarodowy Dzień Kobiet, święto przedstawicielek płci pięknej. Dzień, kiedy my, faceci, powinniśmy okazywać paniom cześć i szacunek (inna rzecz, że cześć i szacunek należą im się przez cały rok, na okrągło). A także dzień, kiedy musimy szczególnie pamiętać o sytuacji i potrzebach kobiet. Niby pod tym względem zaszło wiele zmian na lepsze, ponieważ panie w licznych państwach wywalczyły sobie już to prawa wyborcze, już to prawo do pracy. Od czasów Oświecenia zaczęto odchodzić od powszechnego karania fizycznego kobiet w domu (choć przemoc domowa wciąż jest wielkim problemem, o czym napiszę dalej) i zaczęto ścigać gwałty. Z drugiej strony, w kwestii praw kobiet nadal jest wiele do zrobienia. O czym przypomną liczne manify, jakie w najbliższą niedzielę, 8 marca, się odbędą. Sytuacja bowiem przedstawicielek płci żeńskiej wciąż jeszcze jest gorsza niż sytuacja mężczyzn; Polska nie zalicza się pod tym względem do wyjątków. W licznych firmach (a n...

To się dopiero zacznie

Wygląda na to, że znów mamy nasilenie kryzysu uchodźczego (o ile można tę sytuację nazwać kryzysem; określenie to stosuję na potrzebę notki umownie), wywołanego wojnami, dyktaturami i skrajną nędzą na Bliskim oraz Środkowym Wschodzie. I polityką tureckiego prezydenta, bo tym razem kryzysowa fala wzbiera na granicy Turcji i Grecji; tzn., upraszczając, Turcja zamierza wydalić ze swojego terytorium bliskowschodnich uchodźców, a Grecja odmawia ich przyjęcia, któremu niechętne są również pozostałe państwa członkowskie Unii Europejskiej, ze szczególnym uwzględnieniem tych rządzonych przez prawicę. Z tej okazji pani Małgorzata Kidawa-Błońska, kandydatka na prezydenta z ramienia Koalicji Obywatelskiej, już strzeliła sobie w stopę, mówiąc, że „Europa musi się bronić”, czyli zaprezentowała niechęć do przyjmowania bliskowschodnich uchodźców identyczną z tą, jaką manifestują PiS-owcy. Za co zebrała solidną i w pełni uzasadnioną burę na internetowych forach lewicowych oraz liberalnych. Zo...

Szatan i arcybiskup

Tydzień temu była środa popielcowa, czyli początek katolickiego Wielkiego Postu – upamiętnienia czterdziestodniowego przebywania Jezusa na pustyni, a jednocześnie przygotowanie do Wielkanocy. Trochę to nielogiczne, bo trzy z czterech biblijnych Ewangelii wspominają, że Jezus Chrystus czterdziestodniowy post odbył na początku swojej działalności publicznej (a nawet, zanim ją jeszcze zaczął), podczas gdy Święta Wielkanocne to pamiątka tejże działalności zwieńczenia, ale dobra, zostawmy to. W minioną niedzielę, pierwszą wielkopostną, kościelne czytania dotyczyły właśnie tegoż Jezusowego postu, podczas którego miał on zetknąć się na pustyni z szatanem i odeprzeć jego pokusy. Jest to oczywiście literacka metafora tego, że jak każdy człowiek rozpoczynający publiczną aktywność, Chrystus chciał przemyśleć, na czym ma ona polegać, i doszedł do wniosku, że aby działać skutecznie, odrzucić musi żądzę władzy, poprawy statusu materialnego oraz nietykalności. No, ale na temat szatana czy ...

Wykolejony park narodowy

Ojcowskiego Parku Narodowego nie odwiedzałem (w każdym razie, w celach turystycznych) od dawna, niemniej jednak w dzieciństwie bardzo lubiłem robić sobie tam wycieczki. Można tam skorzystać nie tylko z tras spacerowych/rowerowych wiodących przez zaiste piękne tereny, ale też zwiedzać jaskinie czy zabytki. Generalnie, polecam wizytę w tamtych stronach. Zwłaszcza, że niedługo walory turystyczne, przyrodnicze i wszelkie inne Ojcowskiego Parku Narodowego mogą ulec znaczącej degradacji. Nasze bowiem „kochane” władze zamierzają poprowadzić dosłownie przez środek owego parku… kolej szybkich prędkości, wiodącą do Centralnego Portu Komunikacyjnego. Nie zamierzam tutaj rozstrzygać, czy sama inwestycja związana z tymże Portem jest w ogóle racjonalna (głosy w tym temacie są różne), a przeciwko budowie kolei szybkich prędkości, jak też ogólnie rozbudowie i modernizacji polskich linii kolejowych w zasadzie nic nie mam. No, chyba, że w takich sytuacjach jak ta; wówczas mam bardzo dużo ...

Początek kampanii Roberta

Podobała mi się wczorajsza konwencja Roberta Biedronia. Może nie miała jakiegoś gigantycznego rozmachu, ale i tak zrobiła na mnie lepsze wrażenie niż analogiczna uroczystość pani Kidawy-Błońskiej czy pana Kosiniaka-Kamysza (o konwencji Dudy Andrzeja nawet nie wspominam). Najpierw było bardzo dobre, ostre przemówienie Włodzimierza Czarzastego (ech, pięknie powiedział o obecnej imitacji prezydenta; zaprawdę ostrym mieczem są usta przewodniczącego SLD!), następnie równie dobre przemówienie Adriana Zandberga (słuszna, jakże słuszna krytyka „wyklętych”), a na koniec sam kandydat na prezydenta powiedział parę mądrych rzeczy. Chwali mu się, że uczcił pamięć pani Brzeskiej, zamordowanej działaczki lokatorskiej. Że mówił dużo o problemach emerytów, zapowiedział budowę tanich mieszkań na wynajem, tanie leki i przypomniał kilka innych postulatów Lewicy. I dobrze! Trochę za mało mówił o patologiach rynku pracy, mam zatem nadzieję, że jeszcze ten temat rozwinie w toku kampanii. No i ...

Mycie rąk

Tylko kwestią czasu pozostawało, że koronawirus, a raczej szerzony przez media strach przed nim, wykorzystany zostanie w kampanii wyborczej. Na razie nie dzieje się to w jakiś chamski sposób, co nie zmienia faktu, że politycy o koronawirusie mówią. Ostatnio na przykład licytują się na sposoby mycia rąk, która to czynność ma zredukować ryzyko zarażenia się wiadomym mikrobem, znacznie, swoją drogą, mniej groźnym niż wirus grypy. Efekty bywają dość zabawne (vide pan Karczewski), niemniej jednak same te polityczne akcje dotyczące higieny mogą wyjść społeczeństwu na dobre, i nie chodzi tylko o ochronę przed koronawirusem. Cóż, nie potrzebuję politycznych (ani żadnych innych) zachęt do mycia rąk kilka razy dziennie, dwu- lub trzykrotnego mycia zębów, częstych kąpieli… Po prostu lubię się myć, lubię mieć czyste ciało. To, ze higiena jest zdrowa, stanowi dla mnie wartość dodaną. Ale nad samym gestem mycia rąk warto się zastanowić. Ma on bowiem silne konotacje kulturowe i religijne… ...