Posty

Ofiary czarnego PR-u

Trwają wakacje, będące wszak czasem odpoczynku, toteż gwoli relaksu, acz intelektualnego, oderwiemy się dziś od bieżącej polityki i skierujemy wzrok na przeszłość. Otóż, zjawisko hate’u , oczerniania, szmacenia i w ogóle czarnego PR-u żadną nowością nie jest, występuje od czasów starożytnych i ma przełożenie nie tylko na historiografię, ale też na popkulturę. O wielu postaciach historycznych myślimy źle lub bardzo źle, gdyż tak były przedstawiane zarówno w czasach, kiedy żyły, jak i długo po śmierci. Oto kilkoro z najbardziej zeszmaconych osób w dziejach ludzkości: 1) Maria Magdalena (data narodzin i śmierci nieznana; wiemy tyle, że żyła w I wieku n. e.) - powszechnie kojarzona z nawróconą prostytutką. Tymczasem uczennica i prawdopodobnie żona Jezusa Chrystusa tego zawodu nie uprawiała, nie ma na ten temat ani jednej wzmianki w zamieszczonych w Biblii czterech Ewangeliach; wspominają one jedynie o wypędzeniu z niej przez mistrza z Nazaretu „siedmiu złych duchów”, co może oznaczać ...

Lektury przedwyborcze

Wybory parlamentarne już w październiku, politycy i politykierzy (tych pierwszych, niestety, ubywa, tych drugich, czego jako obywatel niezmiernie żałuję, przybywa w zastraszającym tempie) ostro się do nich szykują. Warto też, abyśmy przygotowania intelektualne podjęli i my, wyborcy. A że trwają wakacje, będące najlepszym okresem, by poczytać sobie książki, proponuję subiektywną listę takich oto lektur, z jakimi warto bliżej zapoznać się przed październikową elekcją: 1) Tadeusz Dołęga-Mostowicz Kariera Nikodema Dyzmy – klasyka literatury polskiej, a jednocześnie wspaniały paszkwil, literacki kubeł pomyj wylany na sanacyjną ekipę polityczną II RP po tym, jak wysługująca się jej bojówka o mało co nie zatłukła autora na śmierć. Tytułowy Nikodem Dyzma to bezrobotny, który przybył do Warszawy w poszukiwaniu pracy, co wszelako mu się nie udaje. Przypadkowo w jego ręce trafia zaproszenie na raut; Dyzma postanawia odnieść je adresatowi, ale nie zastaje go w domu, postanawia zatem udać si...

Kampania posła Sowy

Znalazłem wczoraj w skrzynce pocztowej ulotkę reprezentującego Koalicję Obywatelską posła Marka Sowy, wieloletniego małopolskiego samorządowca i brata (jednego z mądrzejszych w Polsce) znanego księdza. Wydano ją w formie liczącej osiem stron gazetki pt. Marek SOWA Ekspres . Zauważyłem, że nie wszyscy lokatorzy mojego bloku byli zainteresowani poselskimi propozycjami, bo sporo egzemplarzy ulotki leżało porzuconych na skrzynce, ale ja oczywiście wziąłem jeden, po to choćby, by poczytać sobie, co ma do powiedzenia polityk z mojej gminy. No to po kolei. W gazetce znajdziemy pochwalny tekścik na cześć Donalda Tuska, dalej chwali się pan Sowa swoją aktywnością jako posła; trzeba mu oddać honor, że się nie lenił, bo liczba interpelacji, wystąpień, itd. świadczy o pracowitości. Jeśli chodzi o merytoryczną stronę jego działalności, czyli sprawy, którymi zajął się w Sejmie, to przedstawia je w „pakiecie Sowy”. Dalej zamieszczono wywiad z parlamentarzystą, w którym opowiada o sobie, swoich...

Słowa u podstaw zbrodni

Już kilka razy o tym pisałem w tej i poprzednich edycjach mojego bloga, zresztą myśl nie jest specjalnie odkrywcza, niemniej jednak uważam, że do tematu trzeba wrócić. W ostatnich dniach polską opinią publiczną wstrząsnęły słowa arcybiskupa Jędraszewskiego Marka, metropolity krakowskiego, o „czerwonej” oraz „tęczowej zarazie”. Ta druga, według mało dostojnego hierarchy, ma być nową wersją tamtej pierwszej, „neomarksistowską”, chcącą „opanować nasze dusze, serca i umysły”. Było to rzecz jasna ordynarne szczucie na osoby LGBT i ich, jak najbardziej słuszne, postulaty, szczucie, dodajmy zaczerpnięte wprost z retoryki nazistowskiej; Hitler też nazywał przedstawicieli mniejszości seksualnych „zarazą”, co Jędraszewskiemu wytknęli świadomi internauci. Co gorsza, słowa owe stanowiły fragment kazania, jakie arcybiskup wygłosił podczas mszy 1 sierpnia, czyli w siedemdziesiątą piątą rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego. Wpisał się zatem w ideologię zbrodniarzy, jacy Powstanie tłumili, ...

Połowa wakacji

Wczoraj zaczął się nam sierpień, czyli stuknęła połowa szkolnych (w tym roku dla wielu dzieci i nastolatków koszmarnych, z powodu skutków PiS-owskiej deformy systemu wątpliwej oświaty, zwłaszcza zaś rekrutacji podwójnego rocznika) wakacji. Jeszcze tylko miesiąc (bez jednego dnia), i młode pokolenie rozpocznie nowy rok szkolny; wiele dzieciaków nie w tej szkole, gdzie chciałoby się uczyć, bo w efekcie tego, co niejaka Zalewska zmalowała, zabrakło dla nich miejsca. No, ale póki co, wakacje trwają. Wszelako nie oznacza to, że uczniowie odpoczywają od szkoły. Oto bowiem od jakiegoś już czasu w telewizji, radio czy internecie na odbiorcę zwalają się reklamy już to przyborów szkolnych, już to plecaków, już to odzieży, w której wybiorą się młodzi ludzie do placówek oświatowych, już to innych utensyliów związanych z procesem edukacji. Jedna z wielkich sieci księgarskich na stronie głównej swojego portalu chwali się, jak to pomoże dzieciom i młodzieży zacząć rok szkolny – i nie stanowi o...

Obchody tragedii

No i przyszła, jak co roku. 1 Sierpnia, czyli rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego. Z tej okazji z ust polityków z Andrzejem Dudą, ksywa Adrian , na czele, i wielu niedouczonych publicystów, płyną potoki wazeliny, niestety, częstokroć suto doprawionej mitami, manipulacjami oraz kłamstwami. A obywatele oddają cześć Powstańcom w swoim zakresie; zauważyłem, że modne stało się dodawania na zdjęcia profilowe na Facebooku nakładek odwołujących się do Powstania. Zasadniczo nie mam nic przeciwko temu. Powstańcom, którzy walczyli (nie mieli zresztą wyboru, podlegali bowiem rozkazom; gdyby ich nie wykonali lub zdezerterowali, zostaliby rozstrzelani przez własnych kolegów i koleżanki), rzeczywiście należy się chwała, cześć i szacunek. Podobnie jak wszyscy inni żołnierze, którzy stawili zbrojny opór nazistowskiej III Rzeszy, są oni i pozostaną Bohaterami. Co innego dowódcy Armii Krajowej i politycy Państwa Podziemnego, jacy o wybuchu powstania zdecydowali; posłanie ludzi do walki z u...

Najbardziej zbrodniczy system

Kapitalistyczna propaganda wspomina często o zbrodniach „komunistycznych” (pod które podciąga się zbrodnie stalinowskie – tymczasem stalinizm komunizmem NIE BYŁ! – oraz skrajnie prawicowe, np. Czerwonych Khmerów z Kambodży, jacy pod komunistów się podszywali, choć nigdy z komunizmem nie mieli nic wspólnego, albo też północnokoreańskie, choć w państwie tym komunizm jako ideologia jest zakazany), a od święta także o faszystowskich i nazistowskich. I rzeczywiście, faszyści, a zwłaszcza naziści wymordowali dziesiątki milionów ludzi. Ale gdyby tak policzyć wszystkie ofiary śmiertelne, to najbardziej zbrodniczym nie tyle ustrojem politycznym, ile systemem ekonomiczno-społecznym, prawdopodobnie okaże się kapitalizm, na przestrzeni całych swoich dziejów. Powstawać on zaczął na przełomie XVII i XVIII wieku, początkowo w Holandii, później w Anglii/Wielkiej Brytanii, skąd, w drodze procesów niekiedy ewolucyjnych, niekiedy rewolucyjnych rozprzestrzenił się na resztę Europy i świata, sto...