Posty

Rezerwuar parobków

Kapitalistyczna Polska wyzyskiem stoi, będąc rezerwuarem taniej siły roboczej… czyli parobków po prostu. Potwierdzili to nasi zachodni sąsiedzi, a konkretnie niemiecki urząd statystyczny, który przyjrzał się kosztom pracy w sektorze prywatnym, w przeliczeniu na godzinę, w poszczególnych państwach członkowskich Unii Europejskiej. W (k)raju nad Wisłą jest tanio… czyli źle, a nawet bardzo źle. Okazuje się oto, iż koszt godziny pracy Polsce – pracy w prywatnej firmie, podkreślmy – zamyka się w 10 euro. Na kwotę tę składają się trzy czynniki: wynagrodzenie pracownika, składki na ubezpieczenie społeczne (nasz ZUS) oraz podatki. Taniej niż u nas jest tylko w Rumunii oraz Bułgarii – odpowiednio 6,5 i 5,3 euro. Porównywalne z polskimi koszta pracy są na Liwie i Łotwie… ale są to państwa małe, nadto przeżywające poważne problemy demograficzne; takim na przykład Litwinom w ciągu stu lat grozi wręcz wymarcie. Jeśli chodzi o pozostałe kraje Europy Środkowej, to wszystkie pod omawianym względe...

Nienawiść u dziecka

Siły ciemnoty, fanatyzmu i nienawiści w natarciu. Jasne, nie od dziś, i bynajmniej nie tylko w Polsce. Szczególnie jednak przerażające jest to, że coraz częściej szerzący ciemnotę, fanatyzm i nienawiść „ludzie” wysługują się dziećmi, zarażając ich umysły owymi chorobami. I tak, w jednej z tarnowskich szkół odbywało się PR-owe wydarzenie pod postacią drzwi otwartych (popularna nazwa „dni otwarte” jest błędna; nie można wszak otworzyć dnia). Fajna inicjatywa, mająca na celu zaprezentować placówkę i zachęcić dzieciaki do zapisania się do niej. I wszystko byłoby w porządku, gdyby nie fakt, iż jeden z uczniów przyniósł na imprezę ową… karabin. Jasne, sztuczny, ale stanowiący dokładną imitację tego, przy którego użyciu fanatyczny, skrajnie prawicowy terrorysta zamordował w Christchurch w Nowej Zelandii pięćdziesiąt jeden osób wyznania muzułmańskiego. I to wyjątkowo dokładną imitację, bowiem mieszczone na niej były nawet anty-islamskie hasła, które znajdowały się na oryginalnej broni m...

Planeta na sumieniu kapitalistów

Organizacja Narodów Zjednoczonych opublikowała raport, wedle którego człowiek jest nader bliski całkowitego zniszczenia planety Ziemia. W najbliższych latach z powodu działalności prowadzonej przez istoty ludzkie wymrzeć może nawet… MILION gatunków zwierząt i roślin; niektóre zostaną wybite, inne wyginą z powodu zanieczyszczenia bądź sztucznego przekształcenia ich środowiska naturalnego. Wiele obszarów na naszym globie zostało bezpowrotnie zniszczonych, w kolejce czekają następne. Większość zasobów wodnych Ziemi idzie na masową produkcję rolną i przemysłową; obie pozostają oczywiście w rękach ogromnych koncernów, do czego jeszcze wrócimy. Lawinowo przybywa plastiku. I tak dalej. W zasadzie nie ma tu nic nowego; o tym, że planeta nasza jest coraz bardziej – w niejednym obszarze nieodwracalnie – zniszczona i wyeksploatowana (np. z surowców i wody) wiadomo od dawna. Na raport ONZ wiele rządów (niestety, dalece nie wszystkie) zareagowało pozytywnie… Ale zbyt mało, w mediach głównego...

Tęczowe represje niedouczonego ministra

Pod nieświatłymi i niemiłościwymi rządami Bezprawia i Niesprawiedliwości (które coraz trudniej nazwać partią, a coraz łatwiej – mafią i sektą) Polska nie tylko podąża w patologicznym kierunku ku dyktaturze i państwu policyjnemu, lecz także staje się krajem coraz bardziej chorym i nienormalnym – to najbardziej cenzuralne określenia, jakie przychodzą mi na myśl. Oto Brudziński Joachim, ksywa Jojo , minister spraw wewnętrznych – ten, co wydzierał się na ulicy o „komunistach i złodziejach”, i któremu belgijska parada wojskowa z okazji święta państwowego pomyliła się z… patrolem strzegącym Belgów przed uchodźcami ( sic !) – przy pomocy podległego sobie (a za swoim pośrednictwem, oczywiście dyktatorkowi Kaczyńskiemu Jarosławowi, znanemu jako Knypeć ) aparatu represji i nadzoru dobrał się do skóry pani Elżbiecie Podleśnej, aktywistce. Została ona aresztowana przez policję, która przeszukała jej dom, zabierając sprzęt elektroniczny; następnie obywatelkę męczono, trzymając ją godzina...

Dwa wykłady

W miniony piątek, 3 maja, czyli przy okazji święta państwowego, Uniwersytet Warszawski gościł dwóch wykładowców. Jednym z nich był pan Leszek Jażdżewski, redaktor naczelny pisma Liberte! (które było współorganizatorem całej imprezy). Drugim – pan Donald Tusk, były premier, były lider PO i obecny przewodniczący Rady Europejskiej. Media, początkowo przynajmniej, skoncentrowały się na tym drugim wystąpieniu. Zwolennicy pana Tuska, od polityków, poprzez publicystów, po wyborców, zachwycali się jego wykładem, lecz niektórzy spośród nich żałowali, że nie wygłosił on deklaracji co do swojej politycznej przyszłości w Polsce. To akurat mnie nie dziwi; Donald Tusk jest na razie na etapie sondowania reakcji potencjalnych wyborców na różne warianty swojej dalszej działalności. Innymi słowy, chce określić, co wywoła najbardziej pozytywny odzew: kandydowanie na prezydenta, liderowania jakiemuś nowemu ruchowi politycznemu, rola intelektualnego tudzież ideologicznego mentora czy jeszcze coś in...

Sprofanowane barwy

Dziś Święto Flagi Rzeczypospolitej, wprowadzone w 2004 r. Dzień wybrano dobry, nie tylko bowiem między 1 a 3 Maja, co pomaga „uzupełnić” długi majowy weekend, ale też z tej przyczyny, iż właśnie 2 maja 1945 roku Biało-Czerwona załopotała nad zdobytym hitlerowskim Berlinem, zaniesiona tam przez bohaterskich polskich żołnierzy, walczących z nazizmem u boku Armii Czerwonej (czego dzisiejsza załgana, prawicowa, a raczej prawacka propaganda oczywiście nie podkreśla). W tym miejscu dodać należy, że ludzie, którzy wywiesili polską flagę na Bramie Brandenburskiej, są dziś zapomniani, a ich zasługi – dezawuowane przez prawicowe władze. W tym miejscu oddaję tymże żołnierzom cześć i honor. Warto też dodać, iż 2 maja jest również Dniem Polonii. Kieruję zatem najlepsze życzenia dla wszystkich Polaków mieszkających – niezależnie od przyczyn – poza granicami (k)raju nad Wisłą. Wróćmy jednak do święta flagi. Jest ono okazją do różnych imprez tematycznych, takich jak układanie ogromnej Bi...

Patologie kapitalizmu kiedyś i dziś

W roku 1886 robotnicy z USA pracowali po dwanaście godzin (a często nawet więcej!) na dobę, w fatalnych warunkach (brud, smród, gorąco, złe oświetlenie lub w ogóle jego brak, zero BHP, itd.), za bardzo niskie, głodowe wręcz stawki. Nadto nad każdym z nich nieustannie wisiało widmo zwolnienia, ponieważ coś takiego jak stabilne zatrudnienie wówczas praktycznie nie istniało. Mieli tego wszystkiego po dziurki w nosie, toteż, zrzeszając się w związkach zawodowych i innych organizacjach, rozpoczęli kampanię na rzecz wprowadzenia ośmiogodzinnego dnia pracy, wyższych wynagrodzeń i poprawy warunków w zakładach. W Chicago odbyła się pokojowa manifestacja, promująca owe postulaty. Została jednak zmasakrowana przez policję (część historyków twierdzi, że doszło do prowokacji, polegającej na rzuceniu bomby w policyjny kordon); nie wiadomo, ilu robotników zginęło, ale prawdopodobnie było to co najmniej kilkadziesiąt osób. Tamto wydarzenie zwróciło uwagę opinii publicznej na klasę robotniczą, jej p...