Posty

Wnioski z rocznicy

Dziś osiemdziesiąta pierwsza rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego. Tak, było ono jedną z największych tragedii w dziejach Polski, pochłonęło bowiem trzysta tysięcy ofiar śmiertelnych (z czego około dwieście tysięcy cywilnych) i doprowadziło do zrównania z ziemią większości terenu stolicy. Tak, było straszliwym błędem, wynikającym z kompletnego braku realizmu politycznego oraz zerowego rozeznania w sytuacji dowództwa Armii Krajowej i władz Polskiego Państwa Podziemnego. Tak, stanowiło całkowitą klęskę, zarówno w wymiarze politycznym, jak też militarnym. Tak, pomogło stalinistom w objęciu władzy w powojennej Polsce. Tak, szans na zwycięstwo nie było. Tak, mimo wszystko Powstańcy byli bohaterami (czego nie da się powiedzieć o tych, co podjęli decyzję o zrywie). Wyliczankę tę można kontynuować. Z perspektywy dzisiejszej notki ważna jednak jest nie tyle ocena sensowności (czy raczej jej braku) Powstania Warszawskiego, ile przypomnienie, że było ono wymierzone przeciwko hitlerowskim o...

Hitlerowski zakaz wjazdu

W zdegenerowanych hitlerowskich substytutach umysłów klerofaszystowskich politykierów Bezprawia i Niesprawiedliwości zrodził się zwyrodniały pomysł w zasadzie nazistowskiej ustawy o zakazie wjazdu do Polski osób z konkretnych krajów Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej. Posłowie tej mafii/sekty składają już stosowny projekt, nie jest to zatem li tylko opowiadanie politycznych bajek czy rzucanie dywagacji. Oczywiście chodzi w tym o mobilizowanie skrajnie prawicowego, przesyconego nienawiścią elektoratu, straszenie społeczeństwa polskiego przybyszami z tamtych części świata (którzy, przypomnę, w żadnym razie nam nie zagrażają; wielu z nich mieszka w naszym państwie, pracuje i odprowadza podatki), budowanie sztucznych podziałów społecznych na bazie tegoż strachu oraz dorwanie się przez klrofaszystów do władzy/koryta. Jak wiemy, zastraszonym i ideologicznie podzielonym społeczeństwem łatwiej jest rządzić. Z kolei własnych wyznawców można bez trudności zmobilizować, przedstawiając im fig...

Fujary Kaczyńskiego

Pamiętam ten zachwyt, kiedy Szymon Hołownia wchodził do polityki. Zwłaszcza osoby o poglądach liberalnych i łagodnie konserwatywnych oddawały mu nieomal boską cześć. Miał być mesjaszem, który odmieni polską scenę polityczną. Oczywiście nie odmienił; dobry (przynajmniej pod względem językowym) publicysta okazał się przeciętnym, a nawet kiepskim politykiem, no i marnym Marszałkiem Sejmu. A teraz wielu przeciwników Bezprawia i Niesprawiedliwości – w tym i ci, co się nim zachwycali – wyzywa go od zdrajców. Albowiem, jak wiemy, spotykał się Szymon Hołownia pod osłoną nocy z Kaczyńskim tudzież innymi PiS-owskimi prominentami, omawiając sprawę zaprzysiężenia Nawrockiego; rząd Tuska usiłuje wszak do tego nie dopuścić, z tej oczywiście przyczyny, że wątpliwości co do prawidłowego obliczenia wyniku wyborów nadal nie zostały rozwiane. Wygląda jednak na to, że w tej kwestii Hołownia, jako Marszałek Sejmu, stanął po stronie Kaczyńskiego i Alfonsa. Mało tego, po owych spotkaniach wypowiedział się...

Siekiera i propaganda

Najpierw pokłócił się z kolegą. Potem, wskutek owej kłótni, porąbał go siekierą. A na koniec podpalił. Tak, chodzi o tego słynnego – a raczej osławionego – księdza i jego zbrodnię. Bo czyn to, nie da się zaprzeczyć, przerażający i ohydny, rodem z jakiegoś thrillera lub horroru. Niestety, to nie film ani powieść, lecz ponura rzeczywistość. Czy jakieś znaczenie ma fakt, że jego sprawcą jest katolicki kapłan? Obawiam się, iż dla tzw. wymiary nader wątpliwej sprawiedliwości może mieć; wszak żyjemy w klechistanie, nie da się zatem wykluczyć, że ksiądz ów uniknie odpowiedzialności karnej lub jej wymiar będzie stosunkowo niski, zaś w Pałacu Prezydenckim znajdzie się akt ułaskawienia. Lecz problem jest (jeszcze) inny. Otóż, w mediach i na portalach społecznościowych pojawiają się liczne – i bardzo słuszne – uwagi, że o popełnianie podobnych zbrodni szeroko pojęta (zwłaszcza skrajna, ale umiarkowana też często powtarza takie bzdury) prawica oskarża migrantów i uchodźców. Wedle jej durnego,...

Nie dla asystencji

W Polsce od dłuższego już czasu trwa bój społeczno-polityczny o asystencję osobistą dla osób z niepełnosprawnościami. Czyli o wprowadzenie usługi społecznej, świadczonej przez wykwalifikowanych pracowników, która zapewniłaby takim ludziom należyte życie; osoby z rodziny nie zawsze są w stanie udzielić niepełnosprawnym odpowiedniego wsparcia (to kosztuje, wymaga umiejętności i zdrowia, o czym nie każdy pamięta), a nie każdą gminę stać na zatrudnienie pomocy o takiej skali, jaka jest wymagana. Z tego, co się orientuję, stosowną ustawę usiłuje wdrożyć Lewica, co jakiś czas (krótko przed wyborami prezydenckimi na przykład) odbywają się demonstracje w tej sprawie. Nie da się ukryć, iż asystencja osobista jest naprawdę potrzebna, systemowe wsparcie dla osób z niepełnosprawnościami w (k)raju nad Wisłą, co tu dużo gadać, wciąż kuleje. Są, owszem, dobre programy w tym zakresie, ale cząstkowe. A wiele firm czy instytucji, np. banki, rzuca takim ludziom kłody pod nogi. I co? Pan premier Tusk...

Klient największych światowych zbrodniarzy

Na łamach swojego bloga wielokrotnie poruszałem temat ludobójstwa popełnianego w Palestynie, ze szczególnym uwzględnieniem Strefy Gazy, przez faszystowski Izrael. Polega ono nie tylko na bombardowaniu i rozstrzeliwaniu ludzi, ale też na ich głodzeniu, poprzez odcięcie tego obszaru od żywności czy wody; niedawno izraelscy okupanci dopuścili skromne racje pomocy humanitarnej. Do osób, które się po nie zgłaszają, terroryści z IDF strzelają jak do tarcz. Oprócz tego dochodzi do: palenia ludzi żywcem, karmienia nimi specjalnie w tym celu szkolonych psów, gwałcenia, miażdżenia buldożerami… Skalę bestialstwa trudno sobie wyobrazić. W każdym razie, jest to jedno z najokrutniejszych ludobójstw w ostatnich dekadach (a pamiętajmy, że poprzedziło je siedemdziesiąt lat okupacji, zniewolenia, apartheidu, czystek oraz terroru), zarazem też najlepiej udokumentowane w dziejach. Oprócz masowego mordowania ludzi w Strefie Gazy oraz obracania w perzynę tamtejszych budynków, nasila się też izraelski – w...

Trochę dobrze, bardzo źle

No to poznaliśmy skład rządu po z dawna zapowiadanej rekonstrukcji. Zmiany są w sumie niewielkie… ale są. I tak, powstało nowe Ministerstwo Energii, na czele którego stanie Miłosz Motyka. Oby zajmowało się ono wdrażaniem na szeroką skalę energii odnawialnej. Zdecydowanie dobrym krokiem było pozbycie się z Ministerstwa Zdrowia Izabeli Leszczyny – fatalnie się ona sprawowała, zobaczymy, jak poradzi sobie Joanna Sobierańska-Grzęda. Tomasz Siemoniak nie jest już szefem Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji – zastąpił go Marcin Kierwiński – został za to ministrem koordynatorem służb specjalnych. Nowym ministrem rolnictwa jest Stefan Krajewski, a Wojciech Balczun – nowym ministrem aktywów państwowych. Marta Cienkowska zastąpiła niezbyt skuteczną Hannę Wróblewską (wypadła zdecydowanie poniżej oczekiwań) na czele Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Najbardziej pozytywnie zapowiada się zmiana w szefostwie Ministerstwa Sprawiedliwości. Bo nie oszukujmy się – Adam Bodnar z...