Posty

Trup Mojżesza

Jak wspomniałem w jednej z ostatnich notek, nie oglądam TVPiS Info… i nie mam zamiaru zaczynać, dopóki stacja ta nie zostanie zdefaszyzowana oraz ogólnie zreformowana. Niemniej jednak, przeglądając kanały, albo – częściej – odwiedzając kogoś, kto jest widzem tego PiS-owskiego guana, coś tam siłą rzeczy podejrzę. Kilka tygodni temu, przykładowo, wkurzyła mnie i obrzydziła pseudo-informacja, jakoby „kryzys” (cudzysłów oczywiście nieprzypadkowy) na naszej wschodniej rubieży był „sztucznie wywołany”. Przypomnijmy zatem krótko, o co chodzi. Od drugiej połowy 2021 roku przez granicę polsko-białoruską i litewsko-białoruską do Unii Europejskiej usiłują dostać się uchodźcy z Bliskiego i Środkowego Wschodu oraz z licznych państw afrykańskich. Ratują swoje życie przed katastrofą klimatyczną (zabija głodem i pragnieniem), wojnami, terroryzmem, prześladowaniami politycznymi, fanatyzmem religijnym… W znacznej mierze są to kobiety z dziećmi; świat podbiło zdjęcie dziewczynki z kotem. Wcześniej głów...

Absurdy pana Szymona

Przyznam szczerze, że wobec Szymona Hołowni żywię raczej ciepłe odczucia. To znaczy, jako człowieka i publicysty (dalece nie ze wszystkimi jego poglądami czy opiniami się zgadzam, ale jego teksty są łatwe i przyjemne w czytaniu), bo w polityce wypada na razie słabo. Nie potrafi rozkręcić swojej partii (twierdzi, że na przeszkodzie stają mu działania sądów i administracji; być może), no i miota się między liberalizmem (niekiedy zabarwionym lewicowo, np. w kwestii uchodźców – pan Hołownia jest zwolennikiem niesienia im pomocy, co oczywiście bardzo mu się chwali), a klerykalnym konserwatyzmem, czyli polskim polityczno-społecznym wstecznictwem, jakie z konserwatyzmem zachodnioeuropejskim niewiele ma wspólnego, o czym nieco dalej. I właśnie to jego skłanianie się ku klerykalnemu wstecznictwu sprawia, iż nigdy nie widziałem w Szymonie Hołowni nadziei na wprowadzenie w Polsce zmian na lepsze. Nie głosowałem na niego w wyborach prezydenckich w 2020 roku (w pierwszej turze głos oddałem na Rob...

Zły pomysł telewizyjny

Nie oglądam TVPiS. Szczególnie szerokim łukiem omijam TVPiS Info. „Jedynkę” przestałem oglądać po transmisji ostatniego odcinka serialu Wspaniałe stulecie: Sułtanka Kosem , „Dwójkę” też gdzieś w tym samym czasie, TVPiS Historię – jeszcze dawniej, widzem Polonii raczej nie byłem (okazjonalnym co najwyżej), czasami rzucę okiem, co ciekawego jest na TVP Kultura (chyba jedyny kanał mediów dawniej publicznych, którego mafia/sekta Kaczyńskiego Jarosława nie zniszczyła… w każdym razie, nie całkowicie). Powodem tego mojego postępowania jest oczywiście to, iż Bezprawie i Niesprawiedliwość, dorwawszy się po raz drugi przed nieomal już ośmiu laty do władzy, uczyniło państwową telewizję i radio ośrodkami… no właśnie, nie tyle nawet propagandy, ile szczucia na swoich przeciwników politycznych (zarówno prawdziwych, jak też urojonych) i szerzenia łgarstw oraz konfabulacji. Służą zatruwaniu ludzkich mózgów PiS-owską ciemnotą, nienawiścią oraz nietolerancją. Celuje w tym zwłaszcza TVPiS Info. Ostatn...

Życzenia noworoczne dla polityków

Zaczął się nam wczoraj rok 2023. Co przyniesie, oczywiście zobaczymy; sytuacja zmienić się może w niewyobrażalny sposób. Póki co, mam kilka życzeń dla naszych polityków. A zatem: 1) Lewicy życzę zwycięstwa w tegorocznych wyborach (oby odbyły się terminowo, bez fałszerstw ani innych manipulacji). Przy czym przez zwycięstwo rozumiem nie tyle uzyskanie większości parlamentarnej (oczywiście chciałbym, aby tak się stało, ale chyba jeszcze się to nie uda), ile zwiększenie, i to znaczące, reprezentacji w Sejmie oraz Senacie, tak, aby utworzenie stabilnego rządu było bez Lewicy niemożliwe. Przy okazji powtarzam, że wspólna opozycyjna lista wyborcza do Sejmu to bardzo, ale to bardzo zły pomysł, przepis na oddanie PiS-owi wygranej, a co za tym idzie, trzeciej kadencji. Co innego Pakt Senacki; przy tych przeklętych JOW-ach jest to jedyny sensowny sposób na uzyskanie przez nie-PiS większości w izbie wyższej parlamentu, tak, jak to się stało przed czterema laty. 2) Platformie Obywatelskiej życz...

Głos prawicy

Okres Bożego Narodzenia i końcówka roku 2022 upływa nam pod znakiem durnych wypowiedzi profesora (zaprawdę, toż to profanacja tego tytułu naukowego!) Marcina Matczaka, prawnika i ojca znanego muzyka. To znaczy, brednie wypowiada i wypisuje w portalach społecznościowych przez okrągły rok, ale w ostatnich tygodniach szczególnie się uaktywnił, wywołując falę oburzenia nie tylko wśród swoich przeciwników ideologicznych (głównie lewicowców), ale nawet dotychczasowych fanów. Do swoich stałych idiotyzmów gloryfikujących kapitalistyczne zniewolenie w postaci zasuwania po szesnaście godzin na dobę (polemizował z tymi durnotami Adrian Zandberg, oczywiście wygrywając dyskusję), dołączył oto Matczak idiotyzmy klerykalne. Najpierw pożalił się na ateistyczne spędzanie świąt Bożego Narodzenia, które ma być według niego „puste”. Potem uderzył w ludzi tolerancyjnych wobec osób LGBT+, którzy, jak twierdzi, przytulają geja, ale katolikowi każą wyp...lać; skąd on bierze takie pomysły, nie wiem, ale przy...

Rocznica zbrodni

Wczoraj była rocznica początku jednej z największych zbrodni w historii Polski. I najdłużej trwających, bo przez ponad trzy dekady. Oto 28 grudnia 1989 r. Sejm przyjął dziesięć ustaw znanych jako plan Balcerowicza. Doprowadziły one do restauracji nieludzkiego systemu kapitalistycznego w wyjątkowo dzikim wydaniu, zniszczenia przemysłu (zamykanie lub wyprzedaż za bezcen nowoczesnych zakładów) i rolnictwa (likwidacja PGR-ów), pojawienia się kilkumilionowego bezrobocia (gdyby nie łatwość zakładania firm oraz wysoka – wówczas – dostępność zasiłków, ludzie by sobie nie poradzili i mogłoby dojść nawet do wojny domowej), drastycznej pauperyzacji społeczeństwa, rozrostu bezdomności (w PRL-u stanowiła zjawisko marginalne), cięcia świadczeń socjalnych, rent i emerytur, niszczenia praw pracowniczych… Plan Balcerowicza przyczynił się do śmierci co najmniej kilkuset tysięcy osób (samobójstwa, zamarznięcia, choroby wywołane chronicznym stresem tudzież przepracowaniem, itd.), choć spotkałem się ze ...

Wizyta dojarska

Boże Narodzenie – czyli wymyślone w IV wieku n. e. święto, które datę zaczerpnęło od Solstycjów, święta przesilenia zimowego, Godów tudzież Jule – dobiegło końca, przynajmniej w katolicyzmie, bo w prawosławiu dopiero nadejdzie. Jak co roku, księża ruszając więc z wizytami duszpasterskimi, czyli, jak to się kolokwialnie określa, po kolędzie. Towarzyszą im ministranci, scholistki czy inne dzieciaki z obsługi parafialnej. Dwa lata temu COVID-19 się szerzył (teraz zresztą też się pewnie szerzy, tyle że testów się nie robi, więc nie znamy skali zarazy, a że sporo osób jest zaszczepionych i/lub chorobę ową przeszło, skutki są mniej bolesne i tragiczne niż w okresie szczytu pandemii), no to wizyt duszpasterskich nie było. Parafia, do której formalnie przynależę, zamiast nich zorganizowała msze dla mieszkańców poszczególnych bloków; nie poszedłem. Przed rokiem chodzili księża do tych osób, które wcześniej ich zaprosiły, wypełniając odpowiednią deklarację; w tym roku, z tego, co się orientu...