Posty

Ręce do pracy

Jednym z częściej powtarzanych – zwłaszcza przez środowiska prawicowe, ze szczególnym uwzględnieniem neoliberalnych – mitów jest to, że w Polsce „brakuje rąk do pracy”. W związku z tym głosiciele owego poglądu twierdzą, że potrzebujemy Ukraińców, bo pracują oni jeszcze taniej niż my, Polacy, skutkiem czego podtrzymują naszą gospodarkę, a poza tym pomysły skrócenia czasu pracy są złe. Co do idei, byśmy pracowali krócej, jest to trend ogólnoświatowy, zaś u nas od lat promuje ją partia Razem (i cała Lewica), a ostatnio w nieco innej formie zaczął ją lansować również Donald Tusk. Liderowi PO w tej sprawie nie wierzę, co nie zmienia faktu, iż sam pomysł skrócenia czasu pracy – oczywiście bez zmniejszenia wynagrodzeń! – jest jak najbardziej słuszny. Jak niejednokrotnie pisałem, wdrożenie takiego rozwiązania bardzo pozytywnie wpłynęłoby na stan zdrowia fizycznego oraz psychicznego pracowników, zwiększyłoby wydajność pracy (a wraz z nią oczywiście kondycję przedsiębiorstw), no i pomogłoby w ...

Raport o wojnie

W zeszły czwartek wybuchła medialno-polityczna burza związana z jedną z największych tragedii ostatnich miesięcy, czyli wojną rosyjsko-ukraińską. Oto Amnesty International, ogólnoświatowa organizacja broniąca praw człowieka, opublikowała raport odnośnie taktyki bojowej armii Ukrainy podczas owego konfliktu. W dokumencie tym zarzucono ukraińskim siłom zbrojnym, że prowadzą ostrzał pozycji rosyjskich ze szkół, szpitali oraz ogólnie terenów zamieszkanych przez ludność cywilną. Skutkiem czego w wyniku kontruderzeń Rosjan giną cywile oraz niszczona jest cywilna infrastruktura. Krótko mówiąc, Amnesty International stwierdziła, że wojsko Ukrainy traktuje jej obywateli jako „żywe tarcze”, a jego działania tylko zwiększają liczbę ofiar. Zarazem w tym samym raporcie inwazja Rosji na naddnieprzańskie państwo została potępiona i uznana za niemożliwą do usprawiedliwienia. Dokument, jako się rzekło, wywołał medialną burzę i wściekłość władz w Kijowie, prezydenta Zełeńskiego wliczając. Zarówno ukra...

(R)ewolucja polszczyzny

Kilka lat temu toczyła się dyskusja na temat feminatywów (czyli żeńskich form) w języku polskim. Chodziło między innymi o nowe lub dotychczas rzadko używane nazwy zawodów i stanowisk piastowanych przez kobiety, np. ministra, profesorka, wykładowczyni, - lożka (kobieta-naukowiec), hutniczka, górniczka, pastorka, biskupka (w Kościołach protestanckich), itd. Osobiście nie mam nic przeciwko feminatywom, sam ich używam w swoich tekstach, literackie wliczając; ostatnio nawet musiałem upiera ć się podczas redakcji mojej powieści (premiera wkrótce), żeby zachowano żeńską nazwę pewnego stanowiska rządowego. Skoro pozycja zawodowa kobiet rośnie (acz w wielu branżach jeszcze zbyt wolno), język powinien za tym nadążać, nawet, jeśli miałoby to oznaczać dodawanie do niego neologizmów. Teraz zachodzi podobna ewolucja – a może i rewolucja – polszczyzn y, związana z tożsamością płciową i rozwojem wiedzy oraz świadomości w tym zakresie . Konkretnie – niebinarością , czyli zbiorczym określeniem tożsa...

Śmieciowe życie polskiego niewolnika

Wprawdzie nominalne wynagrodzenia za pracę w Polsce wzrastają… ale inflacja i tak wzrosty owe przeżera, nadto zdecydowanie nie wszyscy nadwiślańscy pracownicy zarabiają coraz więcej. Kiedy tak popatrzeć z dystansu na nasz rynek pracy, wypada go raczej określić rynkiem niewolnictwa, gdyż większość działających u nas firm traktuje proletariuszy jak chłopów pańszczyźnianych… lub niewiele lepiej. Owszem, są wyjątki, czyli przedsiębiorstwa oferujące stabilne zatrudnienie, pozwalającą się utrzymał płacę, liczne pakiety socjalne, itd., ale żeby znaleźć tam zatrudnienie, najczęściej trzeba mieć albo ogromnie szerokie plecy (administracja publiczna), albo spełnić wymagania rodem z kosmosu (korporacje i duże koncerny). Większość naszych „pracodawców” (cudzysłów stąd, że żaden kapitalista ani przedsiębiorca pracy nie daje, lecz kupuje, po zaniżonych cenach, siłę roboczą zatrudnionych osób) nie chce słyszeć o prawach pracowniczych, pragnie za to, by proletariat zasuwał na nich jak najciężej i ja...

Inspiracja dla zbrodni

Straszne rzeczy dzieją się – od lat! – na granicy USA i Meksyku. Mury (odrażające „dzieło” Trumpa i jego administracji), oddziały uzbrojonych po zęby zbirów, łażące wzdłuż rubieży i strzelające do ludzi, zamykanie dzieci w klatkach (zaczęło się za Obamy i prawdopodobnie trwa nadal)… Wszystko po to, by powstrzymać imigrantów z Ameryki Łacińskiej – głównie z Meksyku, ale nie tylko – przed niezgodnym z jankeskim prawem przedostaniem się na terytorium Stanów Zjednoczonych. Wielu z nich szuka lepszego życia (choć tu rodzi się pytanie, czy w USA nie będą żyli w takiej samej nędzy, co u siebie), inni chcą się ratować przed śmiercią – jeszcze kilka lat temu meksykańska wojna z kartelami narkotykowymi była drugim, po Syrii, najkrwawszym konfliktem zbrojnym na świecie. Owszem, wśród takich migrantów/uchodźców trafiać się mogą również przestępcy; rzecz jednak w tym, iż wszyscy, nawet najmłodsi, są traktowani, jakby zrobili albo chcieli zrobić nie wiadomo co. Poza tym, od karania za czyny niezgodn...

Dziecko z karabinem

Wczoraj obchodziliśmy siedemdziesiątą ósmą rocznicę początku jednej z największych i najbardziej bezsensownych klęsk w historii polskiego oręża oraz polskiej polityki. Czyli Powstania Warszawskiego. Owszem, jego uczestnikom (zmarłym i tym, którzy jeszcze żyją), jak również cywilnym ofiarom, należy się gigantyczny szacunek, dowódców jednak AK, którzy zdecydowani o wybuchu tej insurekcji, uznać należy za idiotów, których głupota zahaczała o zdradę. Posłali partyzantów (głównie bardzo młodych), pośród których jedna sztuka broni palnej przypadała na dziesięć osób, w bój przeciwko świetnie uzbrojonemu, gotującemu się do obrony przed kontrofensywą Armii Czerwonej wojsku niemieckiemu, co skończyło się ponad dwustu tysiącami ofiar śmiertelnych (z czego większość stanowili cywile), rzezią warszawskich zwierząt, np. tych w zoo, no i oczywiście zrównaniem z ziemią miasta, to było czyste szaleństwo i totalne oderwanie od rzeczywistości. W nieco dalszej perspektywie skorzystał na tym głównie Józef ...

Pamięć o czarnych

Nie ukrywam, że podoba mi się to, co obecnie robi Lewica. Coraz więcej prospołecznych postulatów w programie (konsultowanym zresztą na bieżąco z wyborcami, podczas chociażby obecnej trasy wakacyjnej), wsparcie – udzielane głównie przez działaczy Razem, ale nie tylko – walczącym o swoje prawa tudzież wynagrodzenia pracownikom firm prywatnych i administracji publicznej, merytoryczna krytyka Bezprawia i Niesprawiedliwości (PO może tego Lewicy jedynie pozazdrościć), dostrzeganie autentycznych kwestii społecznych (z szalejącą inflacją i jej konsekwencjami na czele), nieplucie na inne formacje nie-PiS-owskie, itd. - wszystko to i wiele innych rzeczy oceniam wysoko. Niemniej, jest coś, co powinno zostać w lewicowym przekazie wzmocnione. Otóż, jest to jedyna obecnie formacja, której postulaty dotyczące konieczności przekształcenia Polski w świeckie państwo brzmią wiarygodnie. Tusk i inni politycy PO czasami też takimi hasłami sypną, ale mieszają je z uwielbieniem dla kleru. Polska 2050 dopie...