Posty

Pół wieku temu

Tak się zastanawiam, czy nasze kochane media, ze szczególnym uwzględnieniem tych liberalnych (bo PiS-owskie fałszują rzeczywistość, więc niczego dobrego po nich nie oczekuję) wspomną o dzisiejszej rocznicy, nieco zapomnianej, a bardzo ważnej. Otóż, w grudniu 1970 roku oficjalną wizytę w Polsce złożył kanclerz Republiki Federalnej Niemiec (czyli ówczesnych Niemiec Zachodnich), Willy Brandt. Dokładnie pół wieku temu, 7 grudnia 1970 r. wykonał on bardzo ważny gest, klękając pod pomnikiem Powstania w Getcie Warszawskim. Oddał w ten sposób hołd pomordowanym przez III Rzeszę Żydom, a pośrednio także innym ofiarom hitlerowskiego totalitaryzmu. To zachowanie kanclerza ponoć zostało nie najlepiej przyjęte w jego ojczyźnie, która miała wówczas poważny problem z rozliczeniem się z krwawego nazistowskiego dziedzictwa (w tamtym okresie, zaledwie dwadzieścia pięć lat po zakończeniu II wojny światowej, rana była zresztą bardzo świeża). Co najmniej równie istotny jest drugi aspekt tej wizyty, czyli ...

Głupie prezenty

Grudzień to corocznie sezon prezentowy. Wiadomo, Mikołajki, potem Boże Narodzenie. W tym roku, wedle analityków, podarunki dla bliskich (a także dla siebie, bo po co sobie żałować?) będą skromniejsze – często o wiele – niż w latach poprzednich. Nic zaskakującego. Inflacja (najwyższa w Unii Europejskiej!) spowoduje, że za tę samą kwotę kupujemy coraz mniej; prezentów mikołajkowych czy świątecznych też to dotyczy, bo i przedmioty najczęściej nabywane w tym celu drożeją w przyspieszonym tempie. Dalej, związane (mniej lub bardziej rzekomo) z walką z pandemią COVID-19 obostrzenia dotyczące sektora handlowego też swoją negatywną rolę zapewne odegrają, podobnie, jak i ograniczenia liczby osób, które można zaprosić na święta (po co więc kupować więcej podarunków?). No i nie oszukujmy się – kryzys gospodarczy zatacza coraz szersze kręgi, ludzie tracą pracę, a wraz z nią środki na zakupy, innym upadają firmy, też powodując utratę dochodu, zaś niejednemu pracownikowi, który zatrudnienie utrzyma...

Zagrożenie dla podstawowej komórki społecznej

Od kiedy nie-rząd Bezprawia i Niesprawiedliwości ogłosił obostrzenia, pozwalające zaprosić na zebrania, zgromadzenia i spotkania maksymalnie pięć osób, w mediach, nawet tych rzekomo anty-PiS-owskich, trwa jojczenie. A to dlatego, iż ograniczenie owo dotyczy również spotkań rodzinnych, w tym świątecznych. Jojczenie jest w tym wypadku o tyle nie na miejscu, że to akurat rozwiązanie wydaje się całkiem sensowne, jeśli chodzi o walkę z epidemią COVID-19 (w domach, inaczej niż np. w sklepach, nikt nie będzie siedział w maseczkach, a zatem ryzyko zarażenia od zaproszonych gości, lub zakażenia właśnie ich, wydatnie wzrasta, toteż im mniej będzie osób, tym lepiej), stanowiąc pozytywny wyjątek na tle w większości szkodliwych – również z czysto zdrowotnego punktu widzenia – działań PiS-owców w tym zakresie. Cóż, medialna burżuazja obawia się, że tegoroczne bożonarodzeniowe imprezy rodzinne nie będą aż tak wystawne jak w latach świątecznych (będą, będą, bo jak znam życie, większość rodaków obost...

Czterdziesta rocznica zbrodni

Dziś, czyli 2 grudnia, mija równe czterdzieści lat od paskudnej zbrodni popełnionej w Salwadorze (państwie w Ameryce Łacińskiej, słynącym obecnie z bodaj najokrutniejszego prawa antyaborcyjnego na świecie). Oto 2 grudnia 1980 funkcjonariusze gwardii narodowej (tzw. szwadrony śmierci) – zbrojnego ramienia rządzącej wówczas tymże państwem skrajnie prawicowej junty, wysługującej się USA – w asyście dwóch oficerów śledczych z salwadorskiej armii oraz kilku amerykańskich doradców wojskowych, zamordowali cztery kobiety: trzy zakonnice i wolontariuszkę pracującą w opiece społecznej. Wszystkie one przed śmiercią były torturowane oraz wielokrotnie zgwałcone (wiadomo, jak barbarzyński stosunek wobec przedstawicielek płci żeńskiej mają prawicowcy, zwłaszcza skrajni). Jako że były to obywatelki USA, kończący tam właśnie kadencję prezydenta Jimmy Carter doszedł do wniosku, iż podległa mu junta (którą jego administracja szczodrze finansowała, o czym za chwilę) przegięła pałę, po czym wstrzymał dla...

Ludzie, którzy zamarzną

Wczoraj pisałem o tym, że zima, choćby relatywnie łagodna, dla wielu żyjących w Polsce zwierząt domowych, np. psów i kotów, jest trudnym, a bywa, że i tragicznym okresem, głównie ze względu na ludzką nieczułość, niekiedy nawet sadyzm. Pamiętajmy jednak, iż nie tylko czworonogi cierpią o tej porze roku. Każda – od trzydziestu lat – bowiem zima w (k)raju nad Wisłą zbiera śmiertelne żniwo wśród ludzi. Ta, która właśnie się nam zaczyna, też zbierze, może nawet tragiczniejsze niż zwykle, nie ze względu na pogodę, lecz na koronawirusa. Chodzi oczywiście o bezdomnych, którzy corocznie zamarzają. Bezdomność na masową skalę powróciła do Polski na skutek zbrodniczego planu Balcerowicza/Sacha, czyli restauracji nieludzkiego systemu kapitalistycznego w wyjątkowo dzikim, neoliberalnym, skrajnie niehumanitarnym wydaniu. Jego ustanowienie – odbywające się wbrew woli większości obywateli i stanowiące złamanie przez prawicę postsolidarnościową ustaleń Okrągłego Stołu – wiązało się wszak z planowym ...

Mróz, łańcuch i pies

W wielu rejonach Polski, w tym w miejscu mojego zamieszkania, spadł wczoraj śnieg; u mnie nadal się utrzymuje, jakkolwiek jego warstwa jest coraz mocniej nadtopiona. Temperatury spadła i wynosi obecnie lekko ponad zero stopni Celsjusza. Jasne, mamy globalne ocieplenie (mimo iż kwestionują je idioci i szaleńcy, stanowi ono fakt, podobnie jak to, że przyłożył się do niego człowiek, a zwłaszcza prowadzący rabunkową, ogromnie szkodliwą dla planety gospodarkę kapitaliści), toteż w sumie nie spodziewam się, że powrócą zimy takie, jakie zdarzały się jeszcze kilka lat temu – z kilkudziesięciocentymetrową warstwą śniegu okrywającą grunt stwardniałą skorupą i temperaturami spadającymi poniżej minus dwudziestu stopni… chociaż, kto wie; Ziemia może się na nas zemścić w różny sposób. Nawet jednak relatywnie niewielkie ochłodzenie dla wielu istot żywych może być nader dotkliwe. Okres później jesieni i zimy to w każdym razie czas, kiedy wielu ludzi pokazuje swój prawdziwy stosunek do zwierząt, zw...

Lewica przeciwko gwałtom

Sejmowa Lewica zaproponowała wprowadzenie do polskiego prawa nowe definicji gwałtu. Byłby to każdy kontakt seksualny, na jaki druga osoba wprost nie wyraziłaby świadomej zgody. Czyli na przykład stosunek – oczywiście taki, na który nie uzyskałoby się wcześnie świadomego przyzwolenia – z osobą pod wpływem alkoholu, narkotyków czy innych substancji psychoaktywnych, mających wpływ na postrzeganie rzeczywistości, uznany zostałby za ni mniej, ni więcej, a gwałt i byłby ścigany z urzędu; mówiąc wprost, nie można by bezkarnie wykorzystać np. pijanej w sztok dziewczyny i przyjąć za linię obrony to właśnie, że była w sztok pijana. Ów pomysł lewicowych parlamentarzystek i parlamentarzystów bardzo mi się oczywiście podoba, szczególnie, że stanowi element dążenia do pełnego wdrożenia w życie postanowień Konwencji Stambulskiej… z przestrzeganiem której nie jest w (k)raju nad Wisłą zbyt różowo, a PiS-owskie władze (konkretnie, zerowcy) niedawno planowały wręcz jej wypowiedzenie. Jasne, na życie ...