Zbyt dużo dostali
Jak wszyscy wiemy, na celowniku protestujących obrończyń i obrońców praw kobiet (oraz praw człowieka w ogóle) znalazły się nie tylko PiS-owskie władze czy nielegalnie funkcjonująca grupa kolesiów, jaka pod nieświatłymi rządami Kaczyńskiego Jarosława zastąpiła Trybunał Konstytucyjny, ale też Kościół katolicki. Jak najbardziej słusznie, gdyż jest on instytucją odpowiedzialną za zaostrzanie do nieludzkiego poziomu prawa antyaborcyjnego i mentalne cofanie Polski do głębokiego średniowiecza. Protestujący krytykowali zatem kler, zdarzało się przerywanie przez nich nabożeństw czy umieszczanie napisów na fasach świątyń – acz były to działania marginalne. Reakcje hierarchów i duchownych były różne. Trafiało się wśród nich nawoływanie do uspokojenia nastrojów i dialogu, nie brakło kościelnej samokrytyki… ale były też głosy potępienia wobec demonstrantek oraz demonstrantów, a jeden księżulo chciał nawet strzelać do ludzi z broni myśliwskiej. Z kolei w komentarzach co światlejszych publicystów...