Posty

Spiskowa teoria Trumpa

D onald Trump wprost, oficjalnie i publicznie oskarża Chiny o rozprzestrzenienie koronawirusa. Według amerykańskiego prezydenta, mikrob ów postał w laboratorium w Wuhan, skąd został celowo wypuszczony. „Teorię” tę szerzą też naczelni przedstawiciele administracji Trumpa, wynajęci przez nią „naukowcy” oraz prawicowe media. Oczywiście jest to kolejna rozgrywka, będąca elementem szerszego planu, Trumpa przeciwko Chińskiej Republice Ludowej, po tej jego nieudanej wojnie handlowej. Amerykańskie imperium słabnie, chińskie rośnie w siłę, co wynika z tego, że kapitał z Państwa Środka ekspanduje bardziej skutecznie na światowych rynkach niż ten z USA rodem. A każde imperium, jakie przestaje ekspandować, obumiera. Trump doskonale o tym wie, administracja amerykańska też, i stąd nabrzmiewający konflikt z Chinami, a także stanowiące jego element oskarżenia o szerzenie epidemii COVID-19. Stany Zjednoczone walczą po prostu o przetrwanie, dążą zatem od osłabienia czynnika, który im zagraża, cz...

Zbukiem w lekarza

W ciągu kilku ostatnich tygodni doszło do licznych ataków na lekarzy, pielęgniarki oraz innych pracowników medycznych, walczących z COVID-19. A to nie chciano tych ludzi wpuścić do autobusu, a to oblano farbą podjazd do domu, a to obrzucono wyzwiskami (słownie lub na piśmie), a to zniszczono samochód lekarki… Medycy co chwilę otrzymują mniej lub bardziej agresywne sygnały, iż są niemile widziani wśród innych obywateli, rzekomo obawiających się zarażenia koronawirusem. Oczywiście, paskudne owe sytuacje jak najbardziej można, a nawet trzeba złożyć na karb ludzkiej zawiści, ciemnoty, zdziczenia, hipokryzji, itd. Jeszcze niedawno rządzący wespół ze społeczeństwem bili lekarzom i pielęgniarkom brawo (o podwyżki czy lepsze warunki pracy wszelako nie zadbali), teraz mamy do czynienia z nasileniem się skali pogardy, wrogości oraz ataków. Tylko czekać, aż ktoś zostanie pobity lub, nie daj Boże, zabity… Z drugiej strony, nie można dziwić się ludziom, że ulegają strachowi, w tym wypadku...

Historia pięknej pieśni

Dziś 1 Maja, czyli Międzynarodowy Dzień Solidarności Ludzi Pracy (Święto Pracy), wprowadzony w 1890 r. przez III Międzynarodówkę i upamiętniający robotników zmasakrowanych podczas strajku w Chicago w 1886 roku. Tradycyjnie tego dnia klasa pracownicza upomina się – w czym wspierać ją powinna polityczna lewica – o likwidację wyzysku, wprowadzenie godnej, pozwalającej się utrzymać płacy i dobrych warunków zatrudnienia, a także inne prawa, jakie winny przysługiwać pracującym. Jest to też dzień przypominający o patologiach kapitalizmu, takich jak bezrobocie czy bieda. W tym roku smutne to święto; pandemia paniki wywołanej koronawirusem uderza w gospodarki wielu państw (Polska, niestety, do wyjątków się nie zalicza, a głupota rządu tylko potęguje kryzys), co już zaczyna skutkować masowymi zwolnieniami z jednej strony, a z drugiej pogorszeniem warunków pracy i zmniejszeniem wynagrodzeń u tych, co zatrudnienie utrzymają. Toteż wartości wyrażane przez Międzynarodowy Dzień Solidarnośc...

Tarczą w pracownika

Jutro Międzynarodowy Dzień Solidarności Ludzi Pracy, czyli wielkie (i dlatego dezawuowane przez prawicę) święto ludu pracującego. A tymczasem… Rząd Bezprawia i Niesprawiedliwości przygotowuje kolejną, trzecią już odsłonę tzw. „tarczy antykryzysowej”. Tym razem ma ona dać pomoc kapitalistom i przedsiębiorcom. Kilka dni temu wyciekł jej projekt… i wzbudził uzasadnioną zgrozę u wszystkich, którzy pracują, i u broniących praw pracowniczych. PiS zamierzało bowiem w tejże trzeciej „tarczy” dać kapitalistom możliwość obcięcia wynagrodzenia CAŁEJ ZAŁOGI danego zakładu o 10 proc. Niby obniżki płac są metodą walki z kryzysem, ale zawsze muszą być konsultowane już to z zatrudnionymi, już to z reprezentującymi ich związkami zawodowymi. I właśnie ów obowiązek konsultacji rząd zamierzał znieść. Kapitalista mógłby spokojnie zajumać dodatkową jedną dziesiątą wypłaty swoich pracowników (co oczywiście zwiększyłoby jego zyski, im bowiem tańsza siła robocza wobec finalnej ceny wyprodukowanego do...

Dar od Roberta

Robert Biedroń, kandydat Lewicy na prezydenta, jeszcze w niedawnych przecież czasach, kiedy mógł prowadzić normalną kampanię wyborczą, odwiedził Leszno. W tamtejszym Banku Żywności spotkał panią Czesławę, wolontariuszkę-emerytkę. Pożaliła się ona panu Robertowi, że rozwalił jej się tapczan, a na nowy jej nie stać z powodu zbyt niskiej emerytury, marzy zatem o nowym. Tak, są w Polsce ludzie żyjący w takiej nędzy (dziękujemy, panie Balcerowicz!), i to bynajmniej nie tylko seniorzy. Lewicowy kandydat obiecał pomoc – i rzeczywiście, dostarczył pani Czesławie w tym tygodniu nowy tapczan. Pewnie stałoby się to szybciej, gdyby nie PiS-owski zakaz przemieszczania się, dopiero niedawno zniesiony. Ktoś może powiedzieć, że to tylko gest pod publiczkę, element kampanii. Pewnie tak, ale też realna pomoc dla konkretnej osoby. TYLKO dla jednej – powiedzą malkontenci. Zgoda, ale pani Czesławie ta pomoc na pewno nie jest obojętna. No i dobrze, że chociaż jeden polityk spełnia swoje obietnice....

PiS i pustka w skarbcu

Na początek serdecznie przepraszam wszystkie Czytelniczki i wszystkich Czytelników mojego bloga za brak wczorajszej notki. Musiałem odbyć ważny (na szczęście, ogromnie udany) wyjazd, toteż nie siedziałem przy komputerze. A teraz przechodzimy do meritum. Nie milkną spory wokół wyborów, kandydaci i kandydatka jakoś próbują prowadzić kampanię w obecnych, wysoce, że tak powiem, niestandardowych warunkach. Padają pytania (jak najbardziej zresztą uzasadnione) o legalność tejże elekcji (jeśli przeprowadzone zostanie głosowanie tylko korespondencyjne, to w formie proponowanej przez PiS faktycznie będzie ono niezgodne z prawem), o to, czy wybory należy zbojkotować, a także, jaką legitymizację będzie miał wyłoniony przez nie prezydent. Owszem, są to pytania i analizy z ustrojowego punktu widzenia nader istotne. Niemniej jednak, wolałbym, żeby analitycy i publicyści, o politykach nie wspominając (acz na tych ostatnich, z wyjątkiem lewicowych, nieszczególnie w tym względzie liczę), s...

Zamknięta księgarnia

Wczoraj obchodziliśmy Światowy Dzień Książki. Z tej okazji TVN24 puściła reportaż o ciężkim losie polskich księgarzy w czasie pandemii i kwarantanny, czyli de facto rządowych obostrzeń tudzież zakazów. Księgarnie należą do sklepów, które rząd Bezprawia i Niesprawiedliwości nakazał zamknąć… jakkolwiek nie wszystkie, bo tylko te stacjonarne. Te bowiem, co (podobnie jak wydawnictwa) prowadzą sprzedaż wysyłkową, nadal funkcjonują (to akurat dobrze). Taka regulacja dowaliła w mniejszym stopniu wielkim sieciom księgarskim i dużym koncernom wydawniczym, które dzięki temu, że przesyłają zamówione książki (filmy, płyty z muzyką, gry, itd.) swoim klientom, przetrwają trudny ów okres. Ale małe księgarnie stacjonarne, jakich wielcy sieciowi konkurenci cudownym zaiste zbiegiem okoliczności nie wyparli dotąd z rynku, znalazły się w naprawdę tragicznej sytuacji. Przez przedłużający się czas zamknięcia i brak klientów grozi im bankructwo; zarówno właściciele, jak też pracownicy stracą środ...