Posty

Ci, których szanuję

Są politycy, których nie cierpię oglądać czy słuchać w telewizji, ani nawet czytać ich wypowiedzi w prasie bądź internecie. Po prostu reaguję na nich alergicznie. Zalicza się do nich większość PiS-owców (z Jarosławem Kaczyńskim, Mateuszem Morawieckim, formalnie bezpartyjnym Andrzejem Dudą oraz jak najbardziej partyjnym Ryszardem Czarneckim na czele), konfederatów, kukizowców i innych skrajnych prawicowców. To, co oni głoszą, najzwyczajniej w świecie urąga mojej inteligencji (acz nie uważam się za człowieka nadmiernie inteligentnego) oraz poczuciu przyzwoitości (acz nie uważam się za szczególnie przyzwoitą jednostkę). Mam też alergię na Leszka Balcerowicza, ale wynika ona ze zniszczenia przez niego polskiej gospodarki i ofiar, w tym śmiertelnych, jakie to spowodowało. Z kolei na prawicowców umiarkowanych alergicznie nie reaguję. Z Donaldem Tuskiem, Borysem Budką czy Tomaszem Grodzkim mogę się w takich czy innych kwestiach (światopogląd, ekonomia, społeczeństwo) nie zgadzać, mogę ...

Konstytucyjne prawa zwierząt

Niedawno Olga Tokarczuk, noblistka i jedna z najwybitniejszych autorek w historii polskiej (i nie tylko!) literatury, stwierdziła, że do konstytucji należałoby wpisać zwierzęta i ich prawa. Myśl tę podchwycił Robert Biedroń, kandydat Lewicy na prezydenta. Postulat ów jest oczywiście słuszny. Ja też uważam, że prawa zwierząt są ogromnie istotne. W Polsce z ich przestrzeganiem bywa różnie. Z jednej strony kary za znęcaniem się nad braćmi mniejszymi są stosunkowo wysokie, ale sprawcy tego typu czynów często są uniewinniani lub sądy orzekają niskie wyroki, nierzadko w zawieszeniu; nie ma zatem problemu z prawem, lecz jest problem z jego egzekwowaniem, co wynika z nieświadomości sędziów. Z drugiej strony, to, co napisałem wyżej, odnosi się tylko do przepisów prawnych regulujących kary za znęcanie się nad zwierzętami. Sytuacja pod tym względem może się jednak pogorszyć, bo PiS szykuje prawo utrudniające odbieranie właścicielom zwierząt w wypadku znęcania się. No i zdecydowanie zbyt...

Wombat

A dziś będzie coś pozytywnego. Przeczytacie mianowicie notkę o nadziei. Lubię jeść śniadanie przed telewizorem. Dziś, spożywając pierwszy posiłek dnia, też przerzucałem kanały TV i trafiłem na program o Australijczykach pomagających wombatom. Zbierają ranne zwierzęta, leczą je, pomagają schłodzić się wombatom przegrzanym (upały stanowią dla nich śmiertelne zagrożenie), ogólnie prowadzą dla nich taką małą domową klinikę, a zarazem hotelik. Poświęcają cały swój czas dla tych ślicznych zwierzaków. A te odwdzięczają się, przytulając się do tych ludzi, odwiedzając ich dom (po podleczeniu są wypuszczane na wolność), itd. Bardzo lubię oglądać takie programy, ze względu na ich pozytywny ładunek emocjonalny. Uwielbiam zwierzęta, ich widok koi moje nerwy, zarówno, kiedy widzę je na żywo, jak i na telewizyjnym czy komputerowym ekranie. A fakt, że na świecie są ludzie, którzy pomagają zwierzętom przeżyć, nieraz wręcz ratując całe gatunki od wymarcia, sprawia, iż gdzieś tam w głębi mojego...

Adrian, PiS i zwierzęta

Niedawno pisałem o wyjątkowo szkodliwym zalegalizowanym bezprawiu, zwanym Lex Ardanowski. Zakłada ono, że za przeszkadzanie mordercom zwierząt, zwanym myśliwymi, w przelewaniu krwi dla rozrywki, będzie się ponosiło karę, do roku pozbawienia wolności. Za owo „przeszkadzanie” uznane może zaś być nawet… spacerowanie po lesie. Bezprawie owo odbiera więc de facto zdecydowanej większości społeczeństwa możliwość nieskrępowanego korzystania z dobra wspólnego, jakim są lasy, no i inne tereny przyrodnicze, z których dla potrzeb krwawego hobby skorzystać mogą myśliwi. Ci są, tak w ogóle, najbardziej uprzywilejowaną grupą w (k)raju nad Wisłą. Nikomu innemu, nawet policjantom ani księżom, nie przysługuje prawo swobodnego usuwania (czasowego) właściciela z jego posesji. A myśliwi mogą to robić, jeśli akurat wykorzystują tę posesję do mordowania zwierząt. Kończąc dygresję, Lex Ardanowski bezproblemowo przeszło przez Sejm, a potem przez Senat; w tym drugim przypadku sprawę zawalił lide...

Groźba nowego Auschwitz

Nie będę tu w szczegółach omawiał wczorajszego przemówienia pana profesora Mariana Turskiego. Jest ono dostępne czy to w internecie, czy to na antenie TVN24. Warto się z nim zapoznać i dokładnie je przemyśleć. Ważne dla mnie jako dla odbiorcy było to, że pan profesor nader trafnie nakreślił mechanizmy, które doprowadziły do Holocaustu (oraz innych ludobójstw w dziejach ludzkości, bo każde z nich opierało się o identyczne wręcz zasady). Podobało mi się, jakkolwiek jednocześnie wzbudziło poważne zaniepokojenie, że kiedy prof. Turski mówił o tym, jak droga do Holocaustu wyglądała w III Rzeszy, wskazując przy okazji podobieństwa do współczesnej Polski… i nie tylko, bo podobne zjawiska zachodzą przecież w większości państw kapitalistycznych. Rządzący w Niemczech hitlerowcy mieli gdzieś prawa mniejszości, wykluczano określoną grupę ludzi (socjalistów, komunistów, później Żydów), stopniowo pozbawiając ją uprawnień i ograniczając jej dostęp do sfery publicznej, aż skończyło się to ...

Na spacerze z psem

Wczoraj, jak w większość niedziel, na dłuższy poobiedni spacer z czworonożnym przyjacielem wybrałem się na ulokowane w swojej miejscowości stawy. Fajnie się tam spaceruje, okolica jest przyjemna, można pooglądać łabędzie (a czasem też kaczki), i tylko ostatnio widok psuje nowa droga w budowie i wyrąbany las. Wczoraj jednak widok zepsuło mi (bynajmniej nie po raz pierwszy) coś jeszcze. Dróżka wiodąca ku stawom przebiega mianowicie nad rowem. A w rowie leżała sobie pięknie wyrzucona tam lodówka. Niedaleko od niej walały się opony, i to z felgami, mimo iż jakieś dwieście metrów dalej funkcjonuje złomowisko. O licznych śmiechach już nie wspomnę. Te ostatnie znajduję zresztą również w innych miejscach; łąki czy lasy zmieniają się, i to bynajmniej nie powoli, w jedno wielkie śmietnisko. Az żal mi jednego z moich znajomych, który na bieżąco stara się to dziadostwo pozbierać; oczywiście czuję wobec niego ogromny szacunek. Śmiecą amatorzy picia pod chmurką piwa tudzież mocniejszy...

Dowalić starszemu

Media głównego nurtu zajmują się obecnie Putinem, niszczeniem polskiego sądownictwa przez PiS, Putinem, orzeczeniem Sądu Najwyższego i Putinem. W sumie słusznie, bo tematy to ważne. Ale przez to umyka im, a zatem i nam, odbiorcom mediów, wiele innych kwestii, w tym i ta, którą zajmę się dzisiaj, a jaka dla znaczącej grupy obywatelek i obywateli Polski będzie nader bolesna. Otóż, rząd Bezprawia i Niesprawiedliwości do spółki z kapitalistami szykuje zmiany nader groźne dla pracowników w wieku pięćdziesiąt plus, w tym zwłaszcza dla tych, którym blisko już do emerytury. Obecnie, przykładowo, nie można zwolnić zatrudnionej osoby na cztery lata przed osiągnięciem przez nią wieku emerytalnego; jest to taki okres ochronny, mający za zadanie umożliwić starszym pracownikom spokojne dopracowanie do emerytury i uzyskanie tego świadczenia o jakiej takiej wysokości (w praktyce są to w naszym pięknym kraju z reguły zbyt niskie kwoty, ale to wina systemu i bazującego na śmieciówkach rynku p...