Posty

Lekcje o Perunie

Rok szkolny się rozpoczyna, dzieci i młodzież spędzą kolejne dziesięć miesięcy w placówkach wątpliwej edukacji, funkcjonujących w ramach systemu zdewastowanego przez PiS-owców, choć i przed ich nie-rządami funkcjonował on raczej marnie. Jak zwykle na początku września, wiele osób – mniej lub bardziej kompetentnych – wypowiada się na temat szkolnictwa, w tej liczbie programów nauczania (o ile to wciskanie kato-prawackiej ciemnoty MOŻNA nazwać nauczaniem…). Mam i ja w tym zakresie swoją refleksję. Otóż, w polskich szkołach nauczana jest – a przynajmniej w moich czasach była, bo nie wiem, jak teraz – mitologia grecka (a raczej grecko-rzymska, gdyż Rzymianie trochę do niej dorzucili) oraz biblijna. Nic w tym złego, a wręcz przeciwnie. Jako dziecko bardzo lubiłem mity, dziś też chętnie do nich wracam. Poza tym, mitologia grecka jest podstawą europejskiej kultury (nie piszę: „cywilizacji”, gdyż tej nie ma gdzieś tak od V wieku n. e., choć od XVIII stulecia próbuje się odradzać, w czym usil...

Nazizm i Kościół

Dziś osiemdziesiąta czwarta rocznica napaści nazistowskich Niemiec (III Rzeszy) na Polskę, czyli formalnego początku II wojny światowej. Warto z tej okazji przypomnieć o czymś, o czym w Polsce mówi się mało. Otóż, Hitler w swojej zbrodniczej działalności miał sojuszników. I nie, nie chodzi mi o Stalina po podpisaniu paktu Ribbentrop-Mołotow (który na Moskwie wymusiła zachodnioeuropejska polityka wobec ZSRR). Wielkim admiratorem nazizmu jako ideologii – ze względu na fanatyczny antykomunizm, antylewicowość, antydemokratyzm i wstecznictwo – był papież Pius XII. Sam wprawdzie nigdy nie określił się wprost jako nazista… ale w Watykanie miał nazistowskich hierarchów, poruszających się samochodami oznaczonymi swastyką – sztandarowym przykładem był Alois Hudal, co najmniej od 1938 roku agent III Rzeszy. Papież nie miał też nic przeciwko błogosławieniu wojsk hitlerowskich idących na Polskę, a później na ZSRR. Uznał nazistowską okupację naszego państwa, włączając polskie diecezje do niemie...

Krótka rzecz o blogowaniu

Wystarczy zerknąć do kalendarza, by przekonać się, że mamy dziś 31 sierpnia. Czyli dzień bloga. Blog to oczywiście strona (ewentualnie podstrona), na której znaleźć można regularnie publikowane treści o określonej tematyce. W niniejszym przypadku jest to, jak doskonale wiecie, krytyka nieludzkiego, zbrodniczego systemu kapitalistycznego w różnych jego wydaniach (od pozornie demokratycznego po szczere, czyli faszystowskie), imperializmu, wojen, dyktatur, polityki prawicowych władz Polski oraz innych państw… Bywa, że piszę o kulturze i sztuce, religii, związkach wyznaniowych, itd. Niektóre moje notki mają charakter humorystyczny czy ironiczny, inne są mniej lub bardziej poważne. Piszę zawsze szczerze, to, co myślę, choć staram się hamować z obelgami oraz wulgaryzmami. Zacząłem regularnie blogować kilkanaście lat temu i czynię to do tej pory, na – jeśli coś mi się nie pokiełbasiło – trzecim już serwerze. Początkowo chciałem w ten sposób wyrazić swoje wkurzenie patologiami kapitalistyc...

Szampan Kaczyńskiego

Nie wiem, czy Kaczyński Jarosław pija szampana, ale jeśli tak, to w biurze Bezprawia i Niesprawiedliwości oraz w willi samego prezesa kolejne flaszki tego napoju otwierane są chyba nieustannie. Powodem owego świętowania jest oczywiście to, co wyprawia Platforma Obywatelska z Tuskiem Donaldem na czele. A partia ta i jej przewodniczący robią wszystko, by Polska wepchnięta została w ociekające krwią (nie przesadzam!) PiS-owskie szpony na kolejną kadencję. Pomijam tu już fakt, że PO nigdy tak naprawdę nie walczyła z PiS-em; władzę utraconą, na własne zresztą życzenie, w 2015 roku odzyskać usiłowała, zwalczając inne ugrupowania opozycyjne, co po „triumfalnym” powrocie pana Tuska z Brukseli w 2021 roku jeno uległo intensyfikacji; parę ładnych razy o tym pisałem. Podobnie, jak często wspominałem o wspólnych głosowaniach posłów – oraz europosłów – PiS-u i PO, najczęściej popierających ręka w rękę rozwiązania antyspołeczne tudzież anty-przyrodnicze, a obalających prospołeczne i sprzyjające...

Groźba na rok szkolny

Już za kilka dni koniec wakacji, rozpocznie się nowy rok szkolny. Szkoła polska miejscem przyjaznym i bezpiecznym nie była chyba nigdy (acz oczywiście różniło się to w zależności od placówek; podejrzewam, iż jakoś tam, gdzieś tam udało się stworzyć takie, co były zarówno przyjazne, jak i bezpieczne), ale pod PiS-owskim wszelako nie-rządem zmieniła się w istny koszmar, nie tylko za sprawą patologicznych, faszystowskich zmian w programach nauczania, ale też deform, które poskutkowały chaosem, przeciążeniem osób uczniowskich i niszczeniem ich zdrowia, zarówno fizycznego, jak też psychicznego. A wygląda na to, że od września na młode pokolenia w placówkach wątpliwej edukacji czyhała będzie nowa groźba. Oto Ogólnopolski Związek Zawodowy Psychologów, a w ślad za nim inicjatywa NIE Dla Chaosu w Szkole, informuje, iż od września na stanowiskach psychologów szkolnych będą pracowały osoby z takim wykształceniem, jak: magister zarządzania, technik rolniczy czy teolog. Przechodzą one, już po p...

Hitlerowiec na liście

No i stało się. Hitlerowiec Roman Giertych wystartuje w wyborach do Sejmu. Z list Koalicji Obywatelskiej. Rzekomo demokratycznej formacji, której przeszkadzają jakoby „radykalne” poglądy Jany Shostak, feministki broniącej praw kobiet, a nie przeszkadza śmiertelny wróg demokracji, Unii Europejskiej, praw człowieka, osób LGBT+ i innych mniejszości, kobiet i ich praw, facet, który reaktywował Młodzież Wszechpolską, był pupilkiem Rydzyka, ministrem w PiS-owskim nie-rządzie, no i pozostaje ojcem chrzestnym Konfederacji. Szczerze, nie zaskakuje mnie to; Donald Tusk zawsze chętnie spoglądał ku swastyce, tyle że dotychczas potrafił to skuteczniej ukryć niż Kaczyński Jarosław. I nie chce mi się tego komentować. Zamiast tego, odeślę Was, Drogie Czytelniczki i Drodzy Czytelnicy, do świetnego filmiku, jaki znalazłem na YouTube. Bardzo celnie przypomina on o tym, kim jest Roman Giertych, i co sobą „reprezentuje”. Przy czym czas pokazał, że Panie Prowadzące okazały się nazbyt optymistyczne odno...

Klerykalizm i zachowawczość

Jana Shostak, polsko-białoruska aktywistka broniąca m. in. praw kobiet i artystka intermedialna, miała startować do Sejmu z listy Koalicji Obywatelskiej w okręgu dwudziestym czwartym (Województwo Podlaskie), z rekomendacji Zielonych. Ale nie wystartuje, w każdym razie nie z KO. Pani Jana udzieliła bowiem wywiadu Onetowi. Dostała pytanie, czy jest za możliwością dokonania aborcji przez cały okres trwania ciąży. Odpowiedziała, że tak, jeśli kobieta tego potrzebuje, nazwała się też „współczesną sufrażystką”. To, co się następnie stało, raczej nie powinno zaskakiwać nikogo, kto obserwuje polską scenę polityczną, nie ulegając przy tym czarowi „lidera opozycji demokratycznej”. Otóż, po wyrażeniu tego – normalnego dla pro-kobiecej działaczki i feministki – poglądu, Jana Shostak z listy KO wyleciała. Jak łatwo się domyślić, wkurzyli się na nią politycy Platformy Obywatelskiej, którzy jej wypowiedź na Onetu uznali za nazbyt „radykalną” oraz „nieodpowiedzialną”, i wymogli (na sto procent pewie...