Posty

Naiwność katechetyczna

Jedyną obecnie formacją spośród ubiegających się o miejsca w parlamencie, jaka postuluje wprowadzenie (co powinno było nastąpić już dawno temu, swoją drogą) w pełni świeckiego państwa, jest Lewica. W jej programie znajdziemy nie tylko punkty dotyczące renegocjacji konkordatu, likwidacji Funduszu Kościelnego, zniesienia absurdalnego przepisu o obrazie uczuć religijnych czy klauzuli sumienia, sprawiedliwego opodatkowania Kościoła katolickiego i wprowadzenia jawności jego przychodów, ale też bezwzględnej walki z pedofilią kleru oraz pełnego rozdziału Kościoła i państwa. Ten ostatni polegać ma między innymi na wyprowadzeniu katechezy ze szkół publicznych i przeniesieniu jej na salki katechetyczne (na profilu jednej z lewicowych kandydatek widziałem też postulat zakazu egzorcyzmowania dzieci; bardzo słuszny, gdyż owe obrzędy, stanowiące guślarstwo pełną gębą, są ogromnie niebezpiecznie dla zdrowia fizycznego oraz psychicznego poddawanych im osób, a ponadto stanowią doskonałą okazję do łowó...

Burżuje kontra wilki

Na początek mała dygresja. Wczoraj w Warszawie odbył się Marsz Miliona Serc, zorganizowany przez KO, ale również z udziałem polityków PRAWDZIWEJ demokratycznej opozycji, czyli Lewicy. Frekwencja dopisała (to dobrze), a swoje przemówienia wygłosili między innymi Włodzimierz Czarzasty i Robert Biedroń. Trzeba uczciwie przyznać, że przy jednym i drugim Donald Tusk wypada niczym mucha rozbita na przedniej szybie zdezelowanego, rozbitego trabanta zaparkowanego obok najnowszego lamborghini. I tyle w temacie. A teraz przechodzimy do naszego dzisiejszego tematu. Otóż, w polskich mediach od pewnego czasu mnożą się informacje o atakach wilków już to na ludzi, już to na zwierzęta domowe. Stworzenia owe jakoby zrobiły się ogromnie agresywne i krwiożercze niczym w horrorach/thrillerach, ewentualnie starych filmach przygodowych. Specjaliści – czyli naukowcy, znawcy tematu – apelują, by w owe wiadomości nie wierzyć, a przynajmniej podchodzić do nich z bardzo dużym dystansem oraz ostrożnością. ...

Ubyło katolików

W roku 2021 przeprowadzono w (k)raju nad Wisłą Narodowy Spis Powszechny. Na wyniki długo trzeba było czekać, ale wreszcie zaczęły się one ukazywać. Najgłośniej komentowane są te dotyczące sytuacji religijnej naszego społeczeństwa, jakkolwiek warto dodać, że cieszy, iż przybyło osób deklarujących narodowość śląską oraz posługiwanie się językiem śląskim. Wróćmy jednak do wyznań, bo i ja dołożę swoje trzy grosze w tym temacie. Otóż, spis powszechny ukazał, że jedynie 71,2 proc. (27,2 mln osób) mieszkańców naszego państwa identyfikuje się jako rzymscy katolicy, podczas gdy jeszcze przed dekadą było to 88 proc. (33,8 mln osób). Spadek jest zatem wyraźny, i to ba rdzo. Przy czym trzeba wziąć pod uwagę, że znacząco – z 2,7 do aż 7,6 mln – wzrosła liczba osób, które odmówiły odpowiedzi w sprawie deklaracji wyznaniowej; to już 20 proc. polskiej populacji (z tego, co pamiętam, i ja zaliczam się do owej grupy) . Więcej rodaków zadeklarowało też bezwyznaniowość – przed dziesięciu laty było i...

Dzień Bezpiecznej Aborcji

Dziś 28 września, czyli Międzynarodowy Dzień Bezpiecznej Aborcji. Z tej okazji przypominam, że z winy tyleż prawicy postsolidarnościowej (i poza-solidarnościowej), ile Kościoła katolickiego, mamy w (k)raju nad Wisłą jedno z najbardziej na świecie restrykcyjnych – czyli nieludzkich, wyprawnych z humanitaryzmu – ustawodawstw antyaborcyjnych. W połączeniu z fanatyzmem religijnym nie-rządzących polityków i samorządowców oraz, niestety, niektórych lekarzy (wielu jest też zastraszonych), doprowadziło ono do tego, że kilka kobiet (o których dowiedziały się i przekazały informację media) zmarło w połogu, inna została potwornie upokorzona… Jak to było z powstawaniem tego zalegalizowanego bezprawia, niejednokrotnie pisałem, nie będę się zatem powtarzał, zwłaszcza, że jest wiele źródeł o tym mówiących, znacznie lepszych niż moje notki. W każdym razie, z okazji dzisiejszego dnia warto wspomnieć, że 70 proc. Polek i Polaków popiera liberalizację prawa – a raczej zalegalizowanego bezprawia – an...

Uchodźcy i praca

Często można usłyszeć wypowiedzi w stylu: „Nie mam nic przeciwko uchodźcom, ale jestem przeciwny(a) ich przyjmowaniu, bo nie będą pracowali, tylko żyli na socjalu”. Cóż, jeśli mają zamiar „żyć na socjalu”, to w Polsce nie mają czego szukać, bo poza szczątkowymi, z reguły źle ukierunkowanymi i dalece niewystarczającymi świadczeniami, nijakiego „socjalu” u nas nie ma, chyba, że w wymysłach prawicowców. Co zaś do rzekomego lenistwa uchodźców, to ktoś, kto o nim mówi – pomijam tu złą wolę – nie jest świadom tego, przez co ci ludzie przeszli, i jakie skutki wywołało to w ich zdrowiu fizycznym oraz, zwłaszcza, psychicznym. Sam zmagam się z depresją, i chociaż mój stan jak na razie się polepsza, a nigdy też nie był tak zły, żeby uniemożliwić mi wstanie z łóżka czy przyrządzenie sobie posiłków, wiem, że choroba owa potrafi skutecznie pozbawić zdolności do normalnego, codziennego funkcjonowania, w tym i pracowania. Uchodźcy tymczasem zmagają się z jeszcze gorszymi dysfunkcjami, wywołanymi ...

Orgia księży

Jednym z kilku głównych tematów, jakie w ostatnich dniach rozpalają media (ku wielkiej radości ich udziałowców i reklamodawców, bo mają z tego więcej kasy), a wraz z nimi opinię publiczną, jest niedawna orgia księży w Dąbrowie Górniczej, na którą to imprezę zaproszono pracownika seksualnego. Niestety, o mało co nie doszło do tragedii, gdyż niewiele brakowało, a jeden z uczestników przypłaciłby udział w orgii życiem; pozostali nie chcieli dopuścić na miejsce służb ratowniczych. Generalnie, nic mnie nie obchodzi czyjeś życie seksualne. Orgie same w sobie też nie, pod warunkiem oczywiście, że DOBROWOLNY udział w nich biorą osoby świadome, dysponujące pełną zdolnością do czynności prawnych. I pod warunkiem, że nikt z zewnątrz nie jest w to wciągany. W tym konkretnym jednak przypadku finał mógł być tragiczny, czy oznacza, że orgia przestała dotyczyć samych tylko uczestników; gdy w grę wchodzi ludzkie życie, sprawa siłą rzeczy staje się publiczna (do pewnego przynajmniej stopnia). Dal...

Lewicy program mieszkaniowy

W miniony weekend Lewica zorganizowała kolejną konwencję programową, tym razem poświęcona swojemu programowi mieszkaniowemu. Zanim przejdę do jego omawiania, przypomnę tylko, że mieszkalnictwo było – i ciągle jest – dziedziną polityki społecznej bodaj najbardziej ignorowaną przez kolejne rządy, począwszy od transformacji gospodarczej, czyli budowy nieludzkiego systemu kapitalistycznego. Prawica postsolidarnościowa zrzuciła tę kwestię na samorząd gminny. Ten, owszem, potrafi skutecznie diagnozować potrzeby (choć to, czy chce, zależy oczywiście od włodarzy), niemniej nie zawsze ma pieniądze, by je skutecznie rozwiązywać; zwłaszcza mniejsze miejscowości nie mają forsy na budowę nowych mieszkań, a wręcz zmuszone były wyprzedawać zasoby lokali komunalnych (przez co teraz w licznych gminach latami trzeba czekać na takie chociażby mieszkanie socjalne). Mogły w zasadzie tylko wpuścić na swój teren deweloperów… No i mamy efekt w postaci z jednej strony pustostanów, a z drugiej licznych osób b...